Wszystko czego chcesz od kryminału

Znajomy z dawnych lat napisał książkę. Kryminał. Zacząłem czytać i od razu zaświeciła mi w głowie myśl: ty też możesz napisać. Po skończeniu lektury pojawił się nowa: co zrobić, żeby moja powieść była równie dobra jak ta?

Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, aby zgadnąć, że Ludwig Thor to pseudonim. Autor w rzeczywistości nie nazywa się tak skandynawsko. Mogę się pochwalić, że poznałem go wieki temu. Uczył mnie pisać teksty, a raczej próbował, gdy pracowaliśmy w jednej w gazecie. Jak wspominam jego wysiłki i owoce mojej pracy to dochodzę do wniosku, że jego dziennikarski talent dorównywał cierpliwości do mnie, ale nie o tym jest ten wpis.

Musisz wiedzieć, że od kiedy przeczytałem gazetowe teksty Thora byłem pewien, że facet pisze coś więcej. Dałbym sobie uciąć wiele części ciała, że w jego szufladzie leżą dziesiątki opowiadań, tuzin wierszy i ze cztery powieści. Człowiek, który operował słowem ze swobodą o jakiej zwykły pismak mógł tylko pomarzyć, musiał pisać coś więcej. Czy tak było naprawdę? Nie wiem. Sam Ludwig mówi, że wcześniej nie pisał i to jego pierwsza książka, owoc blisko rocznej pracy. Wierzyć mu?

 

Czytaj i zgiń

 

Być może byłoby mi łatwiej zaakceptować myśl, że mam do czynienia z pierwszym dziełem, gdyby książka nie była tak dobrze skonstruowana, nie miała zgrabnie poprowadzonych wątków. Mało? Do listy zalet dopisz jeszcze jeden: to cholernie wciąga. Znasz to uczucie, kiedy koniecznie chcesz wiedzieć co będzie dalej? Kiedy pożerasz stronę, za stroną, kiedy z tyłu głowy wyje alarm, że za 4 godziny zadzwoni budzik, a ty zamiast spać – czytasz. To jest właśnie książka z tego rodzaju. Łapie czytelnika, a później niesie jak górski potok w nieznane, coraz szybciej i szybciej.

Akcja powieści toczy się głównie w Gorzkowie, małej miejscowości, jednej z tysięcy przedstawicielek Polski prowincjonalnej. To zupełnie inne miejsce niż Wilkowyje z Rancza. Zapomnijcie o poczciwie naiwnych bohaterach. Tu nie ma wygłaszających mądrości życiowe i siedzących pod sklepem meneli. Nie ma też zacnego proboszcza. Tu są ludzie z krwi i kości. Choć jak się nad tym zastanowić to trzeba przyznać, że w ich żyłach płynie głównie zła krew. Targani pragnieniami, niespełnionymi ambicjami, uwikłani w przeróżne gierki i układy brną przez życie zostawiając za sobą tylko zniszczenia i nieszczęścia.

 

Człowiek z blizną na duszy

 

W takim miejscu ląduje główny bohater podinspektor Michał Lorenc. Musi zmierzyć się z zagadką wyjątkowo okrutnego mordu. Gliniarz z „Opętania” to klasyczny przykład bohatera kryminału. Znasz takich gość po przejściach? W kartotece jakaś trauma, różne zaszłości, które nie pozwalają cieszyć się w spokoju zachodami słońca. Nasz bohater dodatkowo ma niekiedy wybuchowy charakter i dopada go niechęć do trzymania się procedur.

Wiem, że to już wszystko grali, ale kto do cholery powiedział, że dobry kryminał musi być od początku dziełem oryginalnym, odkrywczym, wykraczającym totalnie poza ramy gatunku. To literatura rozrywkowa, która ma zassać czytelnika, dać mu odczuć emocje: lęk, niepewność i podszytą strachem ciekawość. To wszystko znajdziesz w pisarstwie Thora.

 

Zło made in Poland

 

Opętanie” to nie tylko dobrze napisana sensacja. To także dobrze odmalowany portret naszej polskiej rzeczywistości. Thor z nieludzką precyzją pokazuje patologie do jakich dochodzi gdy władza spotka się z biznesem. Bez pudru opisuje szczegóły pracy policjantów, którym z reguły więcej problemów sprawia, nie jakiś zbir, ale kumpel z gabinetu obok.

Wydawnictwo Czarny Pies zapowiadając „Opętanie” twierdzi, że chce stworzyć nowy nurt powieści kryminalnej. Czy debiut Thora to początek nowości? Nie. Na szczęście nie, bo nie przepadam za rewolucjami. „Opętanie” to doskonały reprezentant swojego gatunku.

Książki nie znajdziesz zapewne w najbliższej księgarni, ale na Allegro jak najbardziej.
2015-09-02 18.19.38

Opętanie

Ludwig Thor

Stron 448

Wydawnictwo Czarny Pies, Lublin 2015