CZY TY TEŻ GARDZISZ SOKIEM W PIWIE?

 

Coś dziwnego dzieje się z polską piwną rewolucja. Jak tak dalej pójdzie to niedługo krafty będą serwowane z długimi rurkami, kolorowymi parasolkami, a dyskusje o smaku i aromacie sprowadza się do tego, które piwo bardziej przypomina soczek.

Warzyłem piwo w domu jeszcze zanim to było modne, początki polskiej piwnej rewolucji obserwowałem praktycznie od jej początku. Swoje widziałem i sporo jeszcze pamiętam, dlatego to co się teraz dzieje na rynku, obserwuję z nieco mieszanymi uczuciami.

PIWO TYLKO BEZ DODATKÓW
Kiedyś uważano, że prawdziwe piwo powstawało tylko z czterech składników: wody, słodów, chmielu i drożdży. To była święta czwórca rewolucyjnych piwowarów i miłośników piwa (oczywiście były wyjątki, taki owsiany stout, czy witbier nie mogły powstawać tylko z tych czterech składników). Jeśli komuś marzyło się, aby wyczuwać w piwie owocowe nuty to musiał poszukać tych uwarzonych z odpowiednimi chmielami.

POGARDA
Tej czteroskładnikowej ortodoksji towarzyszyło jeszcze jedno zjawisko: dość totalna pogarda dla prób uszlachetniania piw przy pomocy soków lub aromatów.
Pamiętam jak znani piewcy kraftowego zamieszania kręcili nosem nad owocowymi piwami. Marudzono, że wszystkie radlery to środkowy palec pokazany niebiosom, za który ukamienowanie to zbyt łagodna kara.
Dolewanie soku do piwa? To była profanacja i psucie smaku (nawet jeśli sok miał trafić do prawie bezsmakowego lagera).

 

CHCESZ SOKU? TO MASZ KARĘ!
Były lokale, które za dodanie soku kazały klientom słono płacić. Do dzisiaj pamiętam minę kolegi Krzysztofa, który zamówił sobie mocno nachmielone ale, którego smak postanowił złagodzić sokiem. Piwo kosztowało go 15 zł, dolanie soku drugie tyle, a całość smakowała wyjątkowo podle.
No ale wierność ideałom piwnej rewolucji wymagała (ponoć) takich akcji. Barman skasował kasę za sok bez mrugnięcia okiem. Wszak rewolucja to wojna, a na wojnie muszą być ofiary.
W tym przypadku ofiarami stało się pół litra dobrego piwa i mój znajomy, który od tamtego wieczora szczerze nienawidzi wszystkiego co jest związane z piwną rewolucją.

TERAZ WSZYSTKO SIĘ ZMIENIŁO
Nikt nie wie kiedy, ale ci twardziele, którzy jarali się goryczkowatością piw, licytowali się, który więcej IBU przyjął, zachwycali się aromatami z chmieli, teraz mają inne obiekty westchnień. Owocowość, orzeźwienie, to prawie jak soczek – oto nowe zachwyty ortodoksów piwnej rewolucji. Wzięty bloger, który kiedyś nie krył pogardy dla radlerów egzaltuje się w internecie piwem z dodatkiem soku.

Teraz już opiniotwórczy kraftowiec nie będzie pluł na piwo z powodu dodania do niego soku. O nie, teraz soki czynią piwa takimi znakomitymi, orzeźwiającymi i mniamuśnymi.

BROWARY LEJĄ NA POTĘGĘ

Browary rzemieślnicze korzystają koniunktury na rynku ładują do kolejnych warek nie tylko owoce, ale też soki, a czasem wspomagają się nawet aromatami. Nikt się głośno nie oburza, nie lamentuje nad zdrada ideałów piwnej rewolucji. Wszystkim się to podoba i smakuje. Tylko czasem człowiek przypomni sobie jak jeden z drugim zarzekali się, że piwo to tylko chmiel, a soczki dodają do niego panienki.

HIPOKRYCI PIWNEJ REWOLUCJI
Generalnie nie mam nic przeciwko temu, aby cieszyć się piwem z sokiem. Każdy zachwyca się tym co lubi i co mu pasuje.
Nie kumam tylko po co wcześniej było toczyć wojnę o składnikową czystość? Opowiadać, że piwo to chmiel i basta. Patrzeć z góry na osoby, którym nie pasuje drapieżna goryczka, albo nie mają ochoty toczyć debat czy akurat w tej warce bardziej wyczuwalny jest equinox czy raczej cascade.

CZY PIWA BĘDĄ JESZCZE BARDZIEJ SOCZKOWE?
Patrzę na to wszystko i zastanawiam się, w którą stronę to wszystko pójdzie? Czy rynek nadal będzie szedł w kierunku piw coraz bardziej przyjaznych i łatwych w odbiorze? W zasadzie trudno byłoby się temu dziwić. Lżejsze i bardziej owocowe alkohole powinny być akceptowalne przez znacznie większe grono odbiorców niż mocno nachmielone trunki. A może sytuacja się zmieni i piwna rewolucja po nasyceniu rynku zacznie znowu zmierzać w stronę ekstremy? Bez względu na to jak potoczy się los naszego kraftu, mam szczerą nadzieję, że jej wyznawcy będą pamiętali co mówili i robili wcześniej. Tak, żeby nie narazić się na pytanie: a nie głupio wam było takie rzeczy opowiadać?

SOKU DAJCIE!

Nie wiem czy wiesz, ale w ten weekend jest okazja odpytać piwnych rewolucjonistów na temat piwa, soku w piwie i innych spraw. W ten weekend Lublinie ruszają Targi Piw Rzemieślniczych.
Pewno wpadnę tam na jedno albo dwa piwa na sokach. Mam nadzieję, że będą dawać kolorowe słomki. Bo jak nie to się srogo rozczaruję.

Fot. Pixabay.com