To się dzieje na naszych oczach. Mimo zaawansowania medycyny, wspaniałych technologii nie ma dnia, aby marchewkowa zaraza nie dopadała kolejnych niewinnych istnień. Kto wie, może Ciebie też.

Marchewka w dupie (MwD, w pseudo łacinie marhevcusinanus)? To się naprawdę zdarza. Zapewne zastanawiasz się skąd ona się tam wzięła, jakim cudem pomarańczowy skarbiec pełen karotenu i witaminy C może trafiać tam gdzie nie powinien. Nie myśl o tym. Nie ważne skąd ona się tam bierze. Znacznie istotniejsze jest to jak ona wpływa na swojego nosiciela. A wpływ ma potężny i paskudny.

PO CZYM POZNAĆ NOSICIELA

Pomarańczowa skóra nie pomoże w poszukiwaniach. Ludzi z MwD znacznie łatwiej rozpoznać po zachowaniu niż po tym jak wyglądają. Wyróżniają się specyficznym rodzajem sztywniactwa i zakwaszenia ducha. Jest to zakwaszenie zakaźne, które notorycznie jest przekazywanie innym. 

Jak to wygląda w praktyce? Proszę bardzo oto kilka przykładów ze smutnego życia ludzi z MwD.

Człowiek z MwD nie powie ci o fajnie, że biegasz i dbasz o zdrowie. Nie, on zacznie od zrobienia smutnej miny i szybko powie z troską: ale wiesz, że dla kogoś z twoim… (zdrowiem, trybem życia, obowiązkami, rodziną, zapałem, itp) to nie jest najlepszy pomysł. Nie rób tego.

Na wieść, że założyłeś bloga spyta: a nie przeszkadza ci to, że to takie infantylne?

Kiedy pochwalisz się, zakupem nowej książki/wizytą w kinie, od dotkniętego MwD usłyszysz, że takie produkcje powinny być zakazane, bo tylko traci się przez nie czas i pieniądze, a mózg zamienia się w galaretę. Dowiesz się też, że jedyne co warto przeczytać/zobaczyć to (tu słyszysz tytuł, którego nie znasz, albo artystę, za którym nie przepadasz).

SKUTKI

Zwykle nawet krótkie obcowanie z ofiarą MwD sprawia, że traci się zapał, radochę, a w najbardziej ciepły i jasny dzień, nagle zapada mrok, a zewsząd wieje chłodem, tak, że jedyne na co ma się ochotę to uciec do wyrka i pochlipać pod kołdrą, opłakując nędzę własnego życia. Dzieje się tak chociaż jeszcze chwilę wcześniej byliśmy prawie najszczęśliwszymi ludźmi w galaktyce, chciało się nam przenosić góry, tańczyć, śpiewać i być uśmiechniętym.

Jeden kontakt z ofiarą MwD zmienił wszystko. To co wydawało się fajne i radosne zostało obrzydzone. Zamiast cieszyć teraz wywołuje wstyd, niechęć. Co gorsza, kontakt z nosicielami MwD może się skończyć zarażeniem, pogodna jednostka sama stanie się zgorzkniałym i zołzowatym indywiduum, na które jedyne co można spuścić to cegłówka, a jak coś zostanie to poprawić zasłoną milczenia.

AMERYKAŃSCY BADACZE: NIE ZNAMY LEKU

Jak donoszą amerykańscy naukowcy na MwD nie ma lekarstwa, nie ma też szczepionki. Jak widzisz sytuacja jest poważna. Na szczęście nie jest dramatyczna.

Zaleca się całkowite unikanie kontaktów z nosicielami. Tylko w ten sposób można uniknąć zakażenia i wynikających z niego poważnych kłopotów z pogodą ducha, wiarą we własne siły i swoją wartość.

TAJEMNICZE POCHODZENIE

Nie ustalono jeszcze dokładnej genezy syndromu MwD. Bakterie, geny, zmutowane wirusy z kosmosu, a może koszmarne dzieciństwo, albo jakieś inne traumy życiowe. Niczego nie można wykluczyć. Ale tak szczerze mówiąc nie ważne jest skąd bierze się MwD. Istotniejsze jest co robi ze swoim nosicielem. A traktuje go strasznie. Zabija wewnętrzne dziecko. Morduje też wewnętrznego młodzieńca i osobę w wieku średnim. MwD toleruje tylko wewnętrznego zgorzkniałego tetryka. Tylko on ma szansę przetrwać, ale naprawdę, co to za życie? Bez radości za to z galopującą nadkwasotą i miną jak po opędzlowaniu skrzynki wyjątkowo gorzkich grapefruitów.

AUTODIAGNOSTYKA TO PODSTAWA

W walce z syndromem MwD ważne jest nie tylko unikanie zarażenia. Trzeba też systematycznie przeprowadzać autodiagnostykę. Nie wiedzieć kiedy Ty, czyli ta doskonała jednostka, jesteś nagle nosicielem MwD i niepostrzeżenie zatruwasz życie innym. Dziamolisz, marudzisz, podcinasz skrzydła, psujesz humor. Robisz to i wcale nie zdajesz sobie z tego sprawy.

Jak sobie pomóc?

Tylko Ty możesz się pozbyć marchewy. Nikt inny nie da rady zrobić tego za Ciebie (i jak sadzę niewiele osób miałoby na to ochotę). Wystarczy kapnąć się, że zachowujesz się jak złamas i przestać to robić. Marchewa znika.

A jak u Ciebie z MwD? Miewasz taką dolegliwość? Znasz jakiegoś nosiciela?