Siedząc okrakiem między pierwszą narodową bezhandlową niedzielą a drugą, tak sobie postanowiłem poszukać powodów dlaczego oni nam to zrobili. Tak, wczytałem się w złote myśli i poglądy ludzi z obozu rządzącego oraz okolic. Teraz już nic nie będzie takie samo.

Na początku sądziłem, że nasi związkowcy i politycy forsując zakaz chcą być trochę jak Jezus. On wygonił kupców ze świątyni, oni teraz ich tam zaciągną. Zapewne część polityków ma z tyłu głowy, że zamykając sklepy zdobędzie punkty w oczach kościelnych hierarchów, co zawsze jest cenną walutą kiedy przyjdzie żebrać o głosy w czasie wyborów. Oczywiście żaden z polityków do tego się nie przyzna. Oficjalnie mają za to inne argumenty za tym, aby na sklepy nakładać kłódy.
Oto przegląd najważniejszych politycznych argumentów za zakazem.

RODZINA

No wiadomo, powiesz rodzina i już nikt nie podskoczy. Świętość największa, która zamyka wszystkim usta. W Polsce mamy szmergla na punkcie fałszywie rozumianej prorodzinności. Często traktujemy ją jako tarczę, za którą chowamy to co durne i niewygodne.
Ktoś nie sprawdził się w robocie i wylatuje – mówi, że odchodzi, bo chce więcej czasu spędzać z rodziną. Bandzior wychodzi z kicia przed czasem – bo ktoś uznaje, że dla jego dzieci, będzie lepiej, aby miały kontakt z ojcem. Rodziną umiemy wytłumaczyć sobie każdą bzdurę i bzdurkę.
Nie inaczej jest z zakazem handlu. Nie wolno, bo według rządzących wszyscy chcą siedzieć z bliskimi. Nie wolno pracować tym co chcą być z rodziną jak i tym, którzy wolą być od krewniaków jak najdalej, albo po prostu nikogo takiego nie mają.
– Skoro jest niedziela to ty masz być z rodziną i nic nas to nie obchodzi -mogliby mówić rządzący.
Owszem, możesz próbować przekonywać, że masz bliskich głębiej niż dno Rowu Mariańskiego. Że chcesz mieć wolne środy i wtorki, bo Liga Mistrzów, a rodziny to nawet na zdjęciu nie chcesz mieć koło siebie. Powiesz to wszystko i usłyszysz tylko: ale rodzina, rodzinność, rodzina najważniejsza, prorodziność niedzielna święta jest.

 

W OBRONIE TYCH CO SĄ ZMUSZANI

Patryk Jaki, wiceminister Zbigniewa Ziobro zdradził jeszcze inny powód zakazu. Jego zdaniem to ochrona tych co to są zmuszani do pracy w niedzielę. Czyli tak, pan minister od niezawisłych sądów i skutecznych prokuratorów wie, że pracodawcy zmuszają ludzi do pracy w niedzielę, zapewne wbrew ich woli i wbrew prawu. Więc minister wpada na spektakularny pomysł i zamyka wszystkie sklepy. Żeby już nikt zmuszony do pracy w handlu w niedzielę nie został. Bomboza.
Wspaniały przykład zapobieganiu naruszaniu prawa. Teraz czekam aż zabiorą wszystkim samochody, żeby już żaden pijany za kierownicą nam się nie trafił. Ale będzie fajnie i bezpiecznie.

 

WALKA Z POSTKOMUNĄ

Jeden z dwóch braci Karnowskich, nie wiem czy ma znaczenie który, raczył napisać, że zakaz handlu w niedzielę to jeden z dowodów na to, że Polska wstaje z kolan i dusi przy okazji hydrę postkomuny. Naprawdę. Facet uważa, że zakaz handlu to jeden z elementów walki z mentalnością postkomunistyczną. Nie wierzysz to sobie wygugluj tekst o łatwo wpadającym w ucho tytule: “Postkomunizm umiera powoli i zawsze w bólach. I w wymiarze sprawiedliwości, i w handlu. Ale udało się – ważne, dobre zmiany wchodzą w życie.”
Przeczytaj koniecznie, przy okazji dowiesz się, że aby odlecieć wcale nie trzeba ćpać albo pić. Czasem wystarczy przeczytać publicystykę.
I tylko nie mów, że wolne niedziele obowiązywały w PRL-u. W ten sposób udowodnisz tylko swoje związki z postkomuną. Nic więcej nie zyskasz.

O WOLNOŚĆ WASZĄ

To jest tak: my jako obywatele mamy różne prawa i przywileje. Ponoć jesteśmy też ludźmi wolnymi. Sęk w tym, że o naszej wolności zwykle nie decydujemy my sami, tylko ktoś inny, mądrzejszy, doskonalszy, więcej zarabiający i chroniony immunitetem. No i niedawno nasi przedstawiciele zadecydowali, że lepiej będzie, żebym w niedzielę nie poszedł kupować sobie nowych butów, albo książek, bo w ten sposób naruszam czyjąś… wolność i prawo do wolnej niedzieli.
Sam tego nie wymyśliłem. To pani dr Barbara Fedyszak-Radziejowska, która doradza prezydentowi Dudzie uważa, że wolna niedziela to jeden z elementów naszej wolności, tej, o którą walczyli górnicy.
Opowiadała o tym wszystkim w programie Woronicza 17. Nie wspomniała, że takie uszczęśliwianie wolnością nie wszystkim jest na rękę. W ubiegłym roku aż 76 % osób zapytanych przez Kantar TNS stwierdziło, że nie popiera zakazu handlu w niedzielę, ale to było za mało, żeby przekonać polityków. Co ciekawe także sami uszczęśliwieni wolnością nie do końca nauczyli się cieszyć swoim szczęściem. Z innego badania wynika, że 43 procent sprzedawców zamiast wolnej niedzieli wolałoby dostać większe pieniądze za pracę w ten dzień. Ale tym jakoś nikt się nie przejął.

DAMY SOBIE RADĘ, ALE…

I tak sobie żyjemy miło w dużym kraju nad Wisłą, uszczęśliwani kolejnymi genialnymi rozwiązaniami. Oczywiście wolne niedziele to nie jest aż taki problem jak dysfunkcja służby zdrowia czy kryzys systemu emerytalnego. Tymi sprawami jakoś zajmować się nikt nie chce. Lepiej uszczęśliwiać naród na inne sposoby. A ludzie? Zakaz to pikuś, niewygodny, absurdalnie durny i nadęty, ale średnio uciążliwy w porównaniu z innymi utrudnieniami fundowanymi nam przez państwo. Przywykniemy. Mamy w tym wprawę, przecież systematycznie jesteśmy szkoleni.

Fot. Alexandru Tugui na Unsplash