Jak się przespać i zarobić

Mam dość nocowania po bezdusznych hotelach, nie mam jednak dość podróżowania. Dlatego od dłuższego czasu korzystam z Airbnb i mieszkam sobie w cudzych mieszkaniach i wiesz co? Jak dotąd nie żałuję ani jednego noclegu. Co warto wiedzieć zanim skorzystasz z oferty tego serwisu?

Przez lata byłem wiernym użytkownikiem booking.com. Byliśmy nierozłączni. Ja myślałem: czas gdzieś pojechać, a Booking od razu pojawiał się na ekranie komputera i zabierałem się za wyszukiwanie tej jedynej. Poszukiwania zaczynałem tradycyjnie od pięciogwiazdkowego hotelu, w cenie taniego kempingu na jakiejś zabitej dechami wsi. Oczywiście takie cudowne okazje się nie trafiały i z czasem musiałem dostosowywać oczekiwania do stanu portfela. Kończyło się na tym, że lądowałem w jakimś hotelu, który przypominał czternaście wcześniejszych. W Airbnb jest szansa na trafienie naprawdę czegoś z klimatem i fajnym położeniem. Wystarczy tylko poszukać. Wynajmujesz apartamenty nie od wielkich korporacji, ale od zwykłych ludzi. Prawie takich jak Ty. Różnicie się jednym. Oni mają metę w miejscu, które Ty dopiero chcesz odwiedzić.

GDZIE SĄ LUDZIE 

W tym miejscu powinienem napisać jakieś pierdolety o tym, jak to dzięki Airbnb poznaje się masę super ludzi. No cóż… Ja nie mam takiego szczęścia. Większość gospodarzy znam ze zdjęcia profilowego i wymiany wiadomości. I tyle. Nie widziałem ich na oczy.

Być może ludzie cenią sobie swój czas i nie chcą go tracić na spotkania z kimś kto zapłacił im kasę i za jakiś czas zniknie. Zamiast tego wolą opracowywać, często bardzo wyszukane, metody przekazywania kluczy. Jedni zostawiają je pod wycieraczką, albo w doniczce na półpiętrze. Najodważniejszy gospodarz wysłał mi SMS-em kod do domofonu strzegącego wejścia na klatkę, a mieszkanie zostawił otwarte. Klucze czekały na stole w kuchni.

Zwrot kluczy odbywa się w równie bezosobowy sposób. Ludzie każą zostawiać je  w swoich tajemniczych skrytkach, czyli najczęściej w skrzynce na listy.

KRÓLOWIE GOŚCINNOŚCI

Czasem człowiekowi uda się jednak kogoś poznać osobiście. Miałem to szczęście ostatnio. Moi gospodarze byli naprawdę kapitalnymi ludźmi. Nie tylko czekali na mnie w mieszkaniu, przekazali klucze i powiedzieli jak radzić sobie w nowej okolicy. Miałem to szczęście, że jeden z gospodarzy sam zaoferował się, że odbierze mnie z dworca. Chociaż pociąg, jak to polski pociąg, raczył spóźnić się dwie godziny, gospodarz czekał na dworcu. Nie marudził, tylko odstawił do bazy, a przy okazji doradził jak radzić sobie w obcym mieście. Polecił gdzie biegać, a gdzie pójść na piwo. W hotelach za takie luksusy i wsparcie dodatkowo się płaci. Tutaj miałem szczęście trafić na życzliwego i gościnnego człowieka.

POKAŻ DOWÓD

Rezerwując mieszkanie czasem musimy wpłacić kaucję. Z jej zwrotem nie ma problemu, no chyba, że z lokum zrobimy to co gwiazdy rocka z pokoju hotelowego. Zakładam jednak, że Ty nie masz takich szalonych pomysłów, więc kasę dostaniesz kilka dni po „wymeldowaniu”.

Czasem jednak właściciele wykazują się sporą dozą zaufania i nie chcą od nas nic oprócz opłat za nocleg. To rozwiązanie dla mnie najmilsze, jednak nie przez wszystkich praktykowane.

Ostatnio zderzyłem się z jeszcze jednym sposobem sprawdzania klienta. Nie trzeba było płacić, wysyłać odcisków palców ani świadectwa chrztu. System rezerwacyjny zażądał ode mnie zdjęcia dowodu osobistego. Nie zrobiłem go. Nie wrzuciłem zdjęcia do aplikacji Airbnb jaką mam w komórce i w rezultacie nie zapłaciłem za mieszkanie w Warszawie, które bardzo mi się spodobało.

Trudno. Wiele rzeczy zrobię, ale po latach pisania w gazecie o różnych wyłudzeniach i wyłudzonkach mam paniczny lęk przed wysyłaniem w nieznane fotki swoich dokumentów. Zapewne dla Ciebie to nie będzie problemem, jednak ja z tej formy potwierdzania, że ja to ja, zrezygnowałem.

Nie jestem dla Airbnb anonimowy. Korzystam z niego regularnie. Airbnb ma mojego Facebooka, moje karty kredytowe i historię moich wizyt. Dowodu nie dostanie. Nie zobaczy mojej słodkiej fotki z miną wpienionego taliba.

SIĘ PŁACI I PŁACI

Airbnb nie jest polskim wynalazkiem. Ceny za lokale możesz oglądać w różnych walutach, ale transakcje rozliczane są w euro. Dlatego do cen za wynajem trzeba doliczyć trochę grosza za przewalutowanie, chyba, że masz kartę rozliczającą zakupy w euro to wtedy nie masz problemu. W innym razie pamiętaj, że nocleg będzie trochę droższy niż cena widniejąca na stronie www. Niby będą to niewielkie pieniądze, ale przy tygodniowym pobycie dojdzie Ci wydatek, za który z powodzeniem można zafundować sobie kilka wypasionych piw. Dzięki Airbnb wypijesz mniej. Być może dla kogoś będzie to powód, żeby kochać ten system jeszcze mocniej.

ZDJĘCIA NIE SĄ NAJWAŻNIEJSZE

Jak dotąd albo miałem szczęście, albo na Airbnb wystawiają domy sami uczciwi ludzie. Zdjęcia oddawały rzeczywistość. Jeśli za oknem była zieleń, to tak było w rzeczywistości. Jeśli na fotkach widziałem nowe meble w kuchni i pralkę w łazience, to tak było. Nie było zaskoczeniem, że telewizor, który na fotce stoi na starej komodzie w rzeczywistości stał na… starej komodzie. Także użycie rybiego oka do zrobienia zdjęcia łazienki zapowiadało, że w łazience można stać, ale już swobodne wyciągnięcie rąk na boki może być trudne bez wyburzenia ścian. Fotki są istotne, ale nie do końca.

Dla mnie najważniejszą informacją o mieszkaniu było zawsze jego położenie. Dlatego dokładnie analizowałem mapki. Nie czarujmy się. Jeśli jadę gdzieś na urlop to nie po to, żeby siedzieć w domu tylko łazić po okolicy. Mapy dokładnie pokazują gdzie będziemy mieszkać. Przy ich pomocy możemy dokładnie zweryfikować  sam opis mieszkania. Bo wiesz, czasem łatwiej jest napisać, że można dojść dokądś w kilka minut niż zrobić to w rzeczywistości. Dystans w opisach niekiedy jest dużo krótszy niż realnie. Na mapkach szczęśliwie nie.

ZRÓBMY SOBIE DOBRZE

Jeśli jeszcze nie masz konta na Airbnb to możesz zrobić to w minutę korzystając z tego linka.

Klikasz i jesteś. Przy okazji masz szansę dać zarobić mi na moją kolejną wycieczkę. Ty też na tym zyskasz. Airbnb obiecuje 100 zł zniżki na Twoją najbliższą wyprawę. Nie zapomnij tylko zarejestrować się korzystając tego linku. Później wszystko powinno pójść sprawnie.

Daj znać dokąd się wybierasz. A może masz ochotę zostać gospodarzem i sam wynajmować mieszkanie?

 

Fot. unsplash.com
nomao saeki

Joseph Albanese

Erol Ahmed

  • Łukasz Chomicz

    Ciekawy sposób nocowania 😊 muszę kiedyś wypróbować. Ciekawe jak wychodzi cenowo przy 4 osobach czyli z dziećmi.

    • Wszystko zależy od tego u kogo. Ale można trafić na naprawdę fajne mieszkania dla sporej grupy rodziny, przy których hotele nie istnieją cenowo. Nic tylko szperać i szukać czegoś dla siebie.

  • Póki co jestem na etapie ,,wynajmę łóżko w 12-osobowym pokoju w jakimś podejrzanym motelu, będzie fajnie!” A najfajniej było kiedy okazało się, że wynajęłam tak naprawdę pół podwójnego łóżka… 😀 Właściwie wynajmowanie kawałka podłogi też nie jest złe. Uwielbiam podróżować tanio, a wręcz nie chcę luksusów, całe mieszkanie to za dużo honoru jak na takiego typka jak ja. Chociaż jadąc za granice przyjrzę się jeszcze raz tej stronie, bo jednak bałabym się wynająć jakiś podły motel w Paryżu, kiedy z języków znam tylko polski 😀

    • Sprawdź tę stronę koniecznie. Jest multum ofert z Polski. A kawałek podłogi w mieszkaniu też można wynająć. No prawie… 😉