Faceta można obrazić na wiele sposobów. Banalnie: posłużyć się słowami powszechnie uznanymi za obelżywe. Dotkliwie: zakwestionować jego męskość. Usłyszałem jeszcze jeden epitet: pasywny samiec alfa. No obelga najstraszniejsza.

Zacznijmy od samego słowa pasywny. Z czym Ci się ono kojarzy? Stawiam, że nie myślisz raczej o miłym dla kieszeni pasywnym dochodzie. W wyobraźni nie zobaczysz też żadnej pasywnej substancji czyli takiej odpornej na działanie innych związków chemicznych. Nie, nic z tego. Pasywny to od razu coś buee. W najlepszym razie niedojda, nieruchawy, ale tak naprawdę to wiadomo, że gej. A bycie gejem to przecież najgorsze co człowieka może spotkać.

Więc jak kogoś nazwiesz pasywnym samcem alfa to choćbyś nie wiem jak się tłumaczył, to każdy sąd uzna, że chciałeś komuś przysrać, dowalić, wsadzić cierń pod paznokieć i wpompować jeszcze pół szklanki solonej wody.

Pytanie czy bycie pasywnym samcem alfa jest naprawdę takie złe?

ŚMIALI SIĘ Z PASYWNEGO

Pierwszy raz o pasywny samcu alfa usłyszałem przez przypadek. Oto dwóch kumpli rozmawiało o trzecim, nieobecnym. Nagle jeden z nich nazwał tego, którego nie było, „pasywnym samcem alfa”. Goście zaczęli nabijać się z kolegi. Z kontekstu wynikało, że ten samiec alfa został dodany tylko na dokładkę, żeby podkreślić niemęskość. Brak samczości, czyli jak rozmawiali panowie – pasywność, przejawiają się w sposobie poznawania kobiet przez nieobecnego.

Koledzy nabijali się z kompana, bo… on nigdy nie stosuje tradycyjnych metod podrywu, nie zabiega, kwiatów nie kupuje, nie wysyła miłosnych smsów, ani nie brzdąka na gitarze pod balkonem zawodząc ckliwe serenady. Coś ci nie pasuje? I słusznie. Ale to dopiero początek.

Okazało się, że ów pasywny samiec alfa cieszy się naprawdę sporym powodzeniem u kobiet. Potrafi zaprezentować się na tyle dobrze i ma w sobie „to coś”, że to one o niego zabiegają. Aranżują spotkania, randki i wszystkie rozkoszne „coś” więcej o jakich możemy sobie tylko pomarzyć. On tylko się zgadza na propozycje, albo nie.

CZY TAKA PASYWNOŚĆ JEST ZŁA?

Znam ze dwa tuziny chłopów, którzy marzyliby o tym, aby zostać takimi pasywnymi. Choć raz w życiu. Być i móc obserwować jak to ta druga strona angażuje się na maksa, wychodzi z propozycjami, działa. Niestety nie będą mieć takiego szczęścia.

Po pierwsze: nie każda kobieta może być tą jedną dla samca alfa typu P. No niestety. Wychowanie, konwenanse, takie i inne rzeczy w głowie sprawiają, że są panie, które na pewne rzeczy nie pójdą. I już. Ani to nic złego, ani dobrego. Tak jest i tyle.

Po drugie to roli pana P. też nie każdy się nada. To jest największy problem. Jak pokazać się z dobrej strony, jako człowiek wartościowy i atrakcyjny, żeby w kobiecie odpalić chęć do wysiłku niezgodnego ze społecznie przypisaną jej rolą? Trudna sztuka. Ja jej nie znam, ale może Ty wiesz więcej na ten temat. Chętnie posłucham (i większość męskich czytelników tego bloga też).

PSYCHOLOG SIĘ ZACHWYCA

Nie będę ukrywał. Trochę mi zaimponowało bycie samcem alfa typu P. Opowiedziałem o tym nawet znajomemu psychologowi.

– Bycie takim samcem alfa to genialna rola – powiedział specjalista. Jego zdaniem taka postawa znakomicie wróży pomyślności relacji mężczyzna – kobieta.

Ona ma poczucie, że wpływa jakoś na niego. Może robić to co kobiety kochają najbardziej: poprawiać i udoskonalać go, czynić z niego lepszy model, w myśl zasady, co ty byś beze mnie zrobił. On na iluś tam polach chętnie przystaje na jej pomysły. Wie co dla niego jest ważne i wie, że zwykle propozycje kobiety nie dotyczą jego priorytetów. Więc jej ustępuje, przyznaje rację, zgadza się na wiele. Do pewnego momentu.

KIEDY PASYWNY MÓWI NIE

Każdy facet ma albo powinien mieć w życiu coś swojego, z czego nie zrezygnuje nawet gdyby dopadła go  brygada desantowa najseksowniejszych i najwspanialszych kobiet świata. Owszem, może zacząć jadać jarmuż, może jakimś cudem zrezygnować z wypijania dwóch piw do każdej połowy meczu, albo zacząć doceniać dobroć i troskliwe zainteresowanie teściowej. Ale ma też swoje świętości, z których nie zrezygnuje nawet za Chiny Ludowe. I jeśli jego kobieta będzie ingerować w jego świat (nieważne czy jest to śledzenie ligi włoskiej czy czytanie najnowszych badań dotyczących czarnych dziur), jeśli zapędzi się na terytorium faceta usłyszy od niego kategoryczne: NIE.

Będzie zdziwiona, ale jakoś przeboleje tę stratę. Szybko przypomni sobie, że przecież on wczoraj kupił jej to o co go prosiła od trzech tygodni, zjadł sałatkę czy też prawie ucieszył się z zaproszenia na wielki rodzinny obiad u jej ciotki.

I tak będą sobie dalej dobrze żyć. Ona przekonana o swoim aktywnym wpływie na niego, on świadom swojej wartości,tego co dla niego naprawdę się liczy, a dla innych tak doskonale pasywny.

Fot.  Lukáš Rychvalský on Unsplash & Seth Doyle on Unsplash.