RZECZY DO ZROBIENIA PRZED…

 

Ponoć marzenie napisane ożywa, a takie, o którym powiemy innym staje się jeszcze łatwiejsze do wykonania.

Dlatego postanowiłem wkleić listę rzeczy, które chciałbym robić/zrobić w ciągu najbliższych pięciu lat. Lista była początkowo znacznie dłuższa.

Ale  szybko zmalała. Zaczęło się od wykreślenia z niej rzeczy, których wykonanie nie zależy tylko ode mnie. W ten sposób pozbyłem się kilkunastu punktów. Później przyszła kolej na kolejną eliminację. Wykasowałem rzeczy, których zrobienia oczekują ode mnie inni. Było tego trochę, ale z radością pozbyłem się oczekiwań innych, które wlokły się za mną od dłuższego czasu.

Co zostało?

 

1. Przebiec maraton.

1 a) nigdy więcej nie biegać już maratonów

1 b) ultra też nie.

2. Przebiec 10 km poniżej 40 minut. 

Obecna życiówka, orbituje w okolicach 45 minut. Wiem, że to życzenie będzie spełnić więcej niż trudno, ale co tam, najwyżej  umrę próbując. To będzie też jakiś sukces. A skoro o wynikach w bieganiu mowa to najważniejszy jest punkt nr 3.

3. Nie zapominać, że biegam dla przyjemności. Bez względu na to czy wychodzę, żeby przewietrzyć głowę z ponurych myśli, dbać o zdrowie czy robić formę na jakieś zawody najważniejszy cel jest jeden: RADOCHA.

Nieważne czy pada, czy trzaska mróz czy może upadł jest taki, że smoła spływa z chodników do morza. Biegam bo lubię i mam z tego radochę. Jeśli przestanę ją odczuwać buty i zegarek z GPS oddam potrzebującym, a koszulki przerobię na ściereczki do kurzu.

4. Wystartować w zawodach biegowych w jednym z tych miast: Praga, Paryż, Nowy Jork, Lizbona (lub gdzieś gdzie jest fajnie/ciepło i śródziemnomorsko).

Oczywiście nadal pamiętam o 1a. Dycha albo 21 km, w którymś z tych niesamowitych miast w zupełności mi wystarczy.

5. Polecieć do Nowego Jorku. 

Wyjść na poranne wybieganie po Central Parku, później wypić kawę z plastikowego kubeczka, a później pojechać na zwiedzanie The Cloisters i łazić tam aż do zamknięcia.

6. Jak już będę w Stanach to chciałbym też „teleportować” się na zachód. Nie kusi mnie Frisco ani Hollywood. Nic z tego. Dziko pragnę zobaczyć na własne oczy ten owiany piaskiem pustyni plastikowy kicz Las Vegas. Spędzić tam chwilę, albo dwie i wydać maksymalnie pięć dolców na automatach w kasynie.

7. Zaliczyć solidny trening (albo zawody) na Maderze.

Wiem, że od czasu wyprawy pewnego polityka ta wyspa niektórym śmiesznie się kojarzy, ale ja nadal ją uwielbiam. Owszem, nie byłem tam nigdy, ale znam ją już dość dobrze z różnych publikacji oraz… prognoz pogody. Idealny klimat dla kogoś kto lubi ciepło, ale nie przepada za szalonymi upałami. No i ta niesamowita przyroda. Idealne miejsce do pobyczenia się i podładowania akumulatorów.

Tak mi się przynajmniej wydaje.

8. Skończyć kurs sensoryczny.

Umieć lepiej rozpoznawać i nazywać to co wyczuwam w kawach i piwach. Mieć większą wiedzę o wadach i mocnych stronach tych dwóch wspaniałych trunków.

9.  Napisać i wydać książkę.

Nie chcesz wiedzieć jaką.

No dobra, wiem, że chcesz. Ale i tak Ci nie powiem.

Za to jak już ją skończę będziesz zapewne pierwszą osobą, która o tym przeczyta.

10. Pojechać do Tajlandii. Ciepło, ciepło, ciepło.

11. Pozwiedzać i pomieszkać kilka tygodni w Australii.

12. Pozbyć się wszystkich kredytów.

13. Nigdy więcej nie brać kredytów.

14. Nauczyć się grać na gitarze.

Nie muszę wymiatać absolutnie wszystkiego. Wystarczy, że opanuję te trzy, dziecinnie proste, kawałki:

Freezing Moon

https://www.youtube.com/watch?v=heg8l0zspSg

Nights Blood

https://www.youtube.com/watch?v=hzKsUw0A7VI

Cirice

https://www.youtube.com/watch?v=evq0PFS5rTI

15. Wrócić do warzenia piwa i robić chociaż jedną warkę na miesiąc.

16. Nakarmić z ręki fiordy, a jak nie to wytrzymać chociaż tydzień w Norwegii i przekonać się czy młodzieńcza fascynacja tym krajem miała sens.

17. Zaliczyć rejs wycieczkowcem po Morzu Śródziemny i spróbować nie wynudzić się jak diabli.

18. Wrócić na Santorini i pobyć tam dłużej niż dzień.

19. Poprawić technikę parzenia kawy w dripie oraz robić rewelacyjną kawę w aeropressie.

20. Wypić za jednym posiedzeniem butelkę Baileys i nie mieć wyrzutów sumienia, że takie pyszne cudo tak szybko się skończyło.

21. Zastanowić się czy nie miałabym ochoty zaliczyć zawodów z cyklu 4 Deserts i jeśli najdzie mnie na to ochota wystartować w nich.

Kiedyś, jak zaczynałem biegać to marzyłem o tych zawodach.

Później mi przeszło, ale jakaś tęsknota w sercu nadal siedzi.

Wiem, że wcześniej deklarowałem niechęć do biegów ultra, ale kto powiedział, że muszę być logiczny i konsekwentny?

22. Wysypiać się.

23. Spędzić noc w hotelu kapsułowym w Tokio i nie oszaleć.

24. Nauczyć się dobrze pływać kraulem.

Miałem dopisać jeszcze zrobienie prawa jazdy, ale jakoś nie mogę się chyba przełamać. Już raz próbowałem je zdobyć i jak się domyślasz w tej historii nie było szczęśliwego zakończenia. Może kiedyś Ci o tym napiszę… Może.