Pokot, czyli jak ideologia wygrała ze sztuką

Gdybym był ministrem ds. naiwnej antymyśliwskiej propagandy wówczas POKOT Agnieszki Holland przyjąłbym z ekstatyczną radością. Trudno o dzieło tak jednowymiarowe i tendencyjne. Niestety, nie dorobiłem się jeszcze ministerialnej teki, a oglądając film wielokrotnie zgrzytałem zębami.


Tytułem wstępu muszę przyznać, że szczerze nie cierpię myśliwych. Uważam ich za zgraję podłych, tchórzliwych kłamczuchów, którzy nie mają odwagi przyznać się, że dla przyjemności mordują żywe stworzenia. Zamiast tego karmią nas opowieściami jak to troszczą się o zwierzęta, dokarmiają, a czasem tylko zabawiają się w matkę naturę i eliminują jedno czy drugie życie. Niestety moja głęboka pogarda dla myśliwych to jednak zbyt mało, aby z radością móc powitać POKOT.

PIĘKNA OKOLICA
Film rozgrywa się gdzieś w malowniczych okolicach Kotliny Kłodzkiej. Kto był  ten wie jak tam pięknie, kto nie był, może pójść sobie do kina i nacieszyć oczy. Krajobrazy naprawdę oczarowują i są chyba jedną z mocniejszych stron filmu.
Główna bohaterka, Duszejko, to emerytka dorabiająca jako nauczycielka, która prywatnie kocha przyrodę i ma dość niezwykłą osobowość. Tak, masz rację, to ona w tym filmie jest tą dobrą. Pora przedstawić tych złych.

PODLI LUDZIE
W filmowym świecie POKOTU za całe zło świata odpowiadają myśliwi. Oni nie tylko mordują zwierzęta. Jakby tego było mało, prowadzą szemrane interesy, wykorzystują kobiety, są agresywni, podli, dla swoich przyjemności nie cofną się nawet przed największym świństwem. To właśnie robią w filmie myśliwi. Jeśli widzisz jakiegoś to możesz być pewien, że za chwilę zrobi on coś podłego. Albo chociaż przeklnie. Aż dziwne, że żaden z filmowych myśliwych nie był zadeklarowanym pedofilem wykorzystującym bez miłosierdzia okoliczną dzieciarnię.

PŁASCY BOHATEROWIE
Tendencyjność z jaką Holland pokazuje myśliwych jest wprost trudna do zniesienia. Widzimy galerię różnych czarnych postaci, których życie sprowadza się do zadawania cierpienia wszystkiemu co znajduje się wokół nich. Takie uproszczenie sprawy jest z pewnością bardzo kuszące i łatwe, ale pech chciał, że życie nie jest takie proste.

Niestety w Pokocie prawo do cieszenia się sympatią innych i dobrych uczynków ma tylko pani Duszejko i jej znajomi. Zatem to nauczycielka pomaga innym, to ona jest uwielbiana przez dzieci i w końcu to ona składa jedno za drugim doniesienia na kłusowników i myśliwych, gdy tylko przyłapie ich na łamaniu prawa. I tak to się kręci… Myśliwi szaleją, Duszejko próbuje walczyć o swoje, aż nagle to myśliwi sami stają się ofiarami. Giną jeden po drugim, a policja nie potrafi wytropić sprawcy.

ZAPOMNIJ O SENSACJI
Czy wobec tego mamy do czynienia ze zgrabnie skleconych kryminałem, który rzuci na kolana napięciem, odbierze oddech zaskakującym zakończeniem? Niestety nic z tego. POKOT za sprawą swojej tendencyjności ma urok taniego filmiku propagandowego. Nachalność przesłania: „myśliwi są źli, bardzo źli”, odbiera przyjemność z cieszenia się POKOTEM. Widz ma prawo czuć się jakby uczestniczył w propagandowym wykładzie, w czasie którego jedyna słuszna prawda jest mu nakładana do głowy…  łopatą.

REŻYSER Z ŁOMEM
Ten totalny brak subtelności sprawia, że w filmie przepadają istotne pytania, jak chociażby to czy jest dopuszczalne zabijanie aby pomścić odebranie innego życia. Zamiast rozmowy z widzem i zachęty do myślenia mamy agitację, która zabija film. Niestety, ale tak jest zawsze, gdy zamiast filmu ważniejsze jest jego przesłanie.
Czy POKOT przekona kogoś do bycia przeciwnikiem polowań? Szczerze w to wątpię. Wymachiwanie łomem nigdy nie było dobrym narzędziem w dyskusji i wymianie argumentów. Na widok łomiarza normalny człowiek ucieka zamiast chcieć z nim rozmawiać. W przypadku POKOTU to Agnieszka Holland wzięła za łom, chciała dobrze, niestety nie wyszło.

  • Magdalena Edvardsen

    Przeczytalam powyzsza recenzje, bo juz od dluzszego czasu planuje objerzec film POKOT. Czytalam ksiazke Olgi Tokarczuk, na ktorej bazuje film i bylam zachwycona (chociaz przyznaje, ze duzy w tym udzial stylu pisania Pani Tokarczuk). Niestety widze, ze recenzja nie jest zachecajaca. Moze jednak nie do konca sprawiedliwa? W ksiazce glowna bohaterka jest wlasnie Duszejo i pisze ona jakby swoj pamietnik (w pierwszej osobie). Moze ten subiektywizm odnosnie mysliwych pozkazany w filmie to wlasnie jej wlasny punkt widzenia? Oczywiscie, ze Duszejko nie widzi w mysliwych zadnych zalet. Wlasnie dlatego usprawiedliwia swoje czyny. Jak powiedzialam nie widzialam filmu, wiec nie moge go ocenic, ale mozliwe, ze nie mial on za zadanie wywolacanie dyskusji, ale pokazanie tylko czyjes opini, nawet jesli jest ona jednostronna. Wnioski pozowstawia sie widzom.

    • Sęk w tym, że książka a film to dwa różne światy, odmienne naracje itd. Sądzę, że najlepiej będzie jeśli zobaczysz film. Ciekaw jestem jak Ci się spodoba.