Nowy początek: jak tu się dogadać

Co by było gdyby dano Ci możliwość poznania przyszłości? Jak wtedy wyglądałoby Twoje życie, toczyłoby się ono tak jak zaplanowano czy lepiej byłoby wprowadzić jakieś zmiany? To pytanie jakie odżyło we mnie kiedy wychodziłem z kina po seansie „Nowy początek”.

Na dzień dobry kawa na ławę: „Nowy początek”  to film fantastycznonaukowy, w którym pojawiają się kosmici. Nie lubisz takich rzeczy? To koniecznie musisz czytać dalej, bo to nie jest typowa produkcja s-f, jakich dziesiątki wypluwają z siebie amerykańskie wytwórnie. Nie znajdziesz tutaj orgii eksplozji, siekania ze wszystkich istniejących i niestworzonych rodzajów broni czy zapierających dech w piersiach pojedynków bohaterskich pilotów z wrednymi kosmitami. To film o nas samych, o tym jak zachowujemy się w obliczu nieznanego i co tak naprawdę jest ważne w życiu.

Bałem się tego filmu

Musisz wiedzieć, że szedłem do kina z sercem pełnym trwogi. Film powstał na podstawie genialnego opowiadania „Historia Twojego Życia” autorstwa Teda Chianga. To tekst, w którym zakochałem lata temu i nadal to uczucie mnie opuszcza. Nie będę ukrywał, że równie mocno uwielbiam całą twórczość pana Chianga, autora jak na kanony współczesnej fantastyki, nietypowego. Amerykanin jest wierny, krótkim formom literackim, nie napisał ani jednej powieści i nic nie wskazuje na to, aby kiedykolwiek miał jakąś napisać. To unikanie liczących setki stron książek nie przeszkadza mu jednak tworzyć misternych opowieści, których finezyna i precyzyjna konstrukcja jest jak najdoskonalsza z pajęczyn, wciąga i zniewala czytelnika.

W przypadku ekranizacji wybitnych tekstów często pojawia się pytanie: co jest lepsze oryginał czy film. Nie przepadam za takim dzieleniem i ocenianiem, bo nie sposób porównywać dwa odmienne rodzaje sztuki. W tym przypadku odpowiedzieć mogę na to pytanie. Opowiadanie i film są inne. Na potrzeby filmu zmieniono wiele wątków jakie pojawiły się w opowiadaniu, ale te zmiany wyszły produkcji kinowej tylko na zdrowie. Dzięki czemu my widzowie możemy cieszyć się piękną, wciągającą i niekiedy wzruszającą historią

Dzień dobry, to my, obcy

„Nowy Początek” to film wpisujący się do grupy produkcji o pierwszym kontakcie między cywilizacjami. Ludzi znowu stają przed potężną i tajemniczą rasą, która od początku poddaje nas próbie. To czy się dogadamy z przybyszami zależy tylko od nas ludzi i to jak nie trudno się domyśleć stanowi duży problem. „Nowy początek” to także inspiracja do rozważań nad naturą czasu, piękna opowieść o macierzyństwie.

Zdjęcia jak z bajki

Jeśli potrzebujesz jasnego komunikatu i tylko dla niego czytasz ten tekst to wiedz, że warto iść na „Nowy Początek”. Ten film powinien oczarować Cię na kilka różnych sposobów. Znajomy, z którym byliśmy tego samego dnia na projekcji piał z zachwytu nad sposobem ukazania obcych. Mnie natomiast znacznie bardziej poruszyła kameralność i uroda niektórych ujęć. Widok jaki roztacza się z domu głównej bohaterki czy chwila, kiedy pierwszy raz widzimy w jaki sposób można dostać się do statku obcych, to sceny, który zapadną w pamięć na długo. Wiedz, że „Nowy początek” to nie tylko bardzo dobrze opowiedziana historia. To także historia pięknie sfilmowana. Z czystym sumieniem mogą napisać, że reżyser Denis Villeneuve odwalił kawał solidnej roboty.

Tak jak mogę piać nad pracą reżysera tak nie pojmę intencji tłumacza, który ARRIVAL przełożył na  NOWY POCZĄTEK. Ale to kolejny przykład irracjonalnych tłumaczeń obcych tytułów z jakich słynie nasze kino.

  • Dziękuję bo się zastanawiałem czy warto toto obejrzeć 🙂