Niby biegacz, ale trochę świnia

Biegacze to naprawdę fajni i pozytywni ludzie. Do dnia zawodów. Niekiedy ten miły człowiek staje się dla innych wyjątkowo uciążliwą jednostką, potrafiącą wybić z równowagi nawet najbardziej rozmedytowany klasztor tybetańskich mnichów.

Coś wisi w powietrzu

Idziesz sobie człowieku grzecznie na linię startu i nagle coś cię trafia. I powala na asfalt. Odór, który z powodzeniem sprawdziłby się do deratyzacji, trafia prosto w nos. To nic, że jesteś na dworze. To nic, że wieje wiatr. Smród przepoconych ciuchów pokonuje wszystko. Oto kolejny biegacz wybrał się na zawody w mocno wysłużonej kreacji. Ma ciuchy, które kocha głęboką miłością i nie ma zamiaru narazić na ryzyko jakim jest pranie.

To jedna z tych wielkich tajemnic wszechświata, których nie pojmę. Jak człowiek może nałożyć na siebie coś, czego smród powala przelatujące pół kilometra wyżej ptaki i potrafi dezorientować czujniki GPS. Czy ten cap sprawia, że biega się szybciej? Tworzy barierę ochronną, poprawiającą aerodynamikę, dzięki czemu można zasuwać każdy kilometr o 10 sekund szybciej?

Ludzie naprawdę zasada jest prosta: jeśli biegałeś w czymś wcześniej to, to coś musi śmierdzieć. Natury nie oszukasz.

Wietrzenie też nie pomoże.

Melomani

Kiedyś nie wyobrażałem sobie biegania bez słuchania muzyki. Czy trening czy zawody zawsze musiałem mieć słuchawki w uszach, a na Spotify kolejna playlista, która miała mnie nieść w stronę mety. Teraz już wiem, że bieganie w słuchawkach to błąd. I to podwójny. Osobiście nie miałbym nic przeciwko temu, aby zabronić biegać w słuchawkach w czasie zawodów. Naprawdę. I nie chodzi o jakąś awersję do melomanów, tylko o bezpieczeństwo.

Zero kontaktu

Biegacz w słuchawkach bywa przeszkodą trudną do pokonania przeszkodą. Nie dlatego, że szybciej biega. On tylko skutecznie blokuje innym trasę. Teoretycznie nie powinien. Po to istnieje zwyczaj krzyczenia lewa/prawa wolna. Hasło rzuca ten szybszy, kiedy chce, aby przeszkoda zeszła mu z drogi. Normalne. Ale weź tak zrób w przypadku biegacza w słuchawkach i muzą nawalającą na full. Nie ma bata. Choćbyś ściągnął wszystkie chóry Europy. To i tak nie dokrzyczysz się do świadomości słuchacza.

Olał jeśli ktoś nie słyszy innego biegacza. Gorzej kiedy nie dotrze do niego w porę klakson samochodu.

Kogo obchodzi niepełnosprawny?

Na ostatniej Dyszce do Maraton przez jakiś czas biegłem z chłopakiem na handbike’u czyli takiej odmianie roweru, który napędzasz rękoma. Niepełnosprawny starał się wyprzedzać biegaczy. Krzyczał. Krzyczała asekurująca go kobieta na rowerze. Krzyczeli inni biegacze widząc  co się dzieje. I co? Pstro. Zasłuchawkowani nic nie słyszą, a nieszczęsny chłopak musiał kluczyć między nimi zupełnie jakby pokonywał slalom gigant. Ale kogo obchodzi jakiś facet i jego handbike.

To przeszkadza!

Ponoć na świecie są biegi, w których nie wolno używać słuchawek. To dobre rozwiązanie dla wszystkich biegaczy. Naprawdę. Nie chodzi tylko o bezpieczeństwo, ale także o jakość biegu. Owszem na początku zawodów odpowiednia nuta może dodawać skrzydeł. Później już tak nie działa. Dekoncentruje, w chwilach kryzysu nie pozwala skupić się na walce, że o kontroli tempa nie wspomnę. Bieganie i muzyka to nie jest najlepsze połączenie.

Pluję więc jestem

Bieg to czas próby i wiele może nam się przydarzyć. Nie ma czasu, ani miejsca, na schodzenie z trasy i spokojne płukanie ust. Wycieranie nosa w haftowaną chusteczką też raczej w grę nie wchodzi. Zamiast tego biegacze plują. Trudno, zdarza się nawet w najlepszej rodzinie. Nie pojmuję tylko czemu nie patrzą gdzie to robią. Kończyłem już biegi z ocharkaną nogawką, albo mokrym butem, bo jakiś koleś nie popatrzył, gdzie wypluwa wodę z kubka. Ja wiem, że takie rzeczy nie zabijają, ale cholera, są niefajne. Biorąc pod uwagę jak często mi się zdarzają to przypuszczam, że inni też miewają takie szczęście. A wystarczyłoby popatrzeć i pomyśleć…

  • Brakuje tu tylko i wyłącznie wyobraźni i chwili zastanowienia się, co myślą o tym inni ludzie. Czy to egoizm, że Ci ludzie zdają się nie zwracać uwagi na innych? Raczej stawiałabym na bezmyślność.

  • Mówisz, że to dlatego biegam wolno, że piorę zawsze ciuchy? Spróbuję następnym razem 😆.
    A co do muzyki, to biegam z. Jakoś szybciej mi te 10 km mija. Tylko słuchawka w jednym uchu. Wilk syty i owca cała.

    • Mam nadzieję, że nie przeprowadzisz ciuchowego eksperymentu. A za jedną słuchawkę szacunek. Choć spróbuj kiedyś bez. 🙂

  • Pod koniec dychy gość na handbike’u chciał minąć dziewczynę ze słuchawkami… no nie dało się, krzyczałem, wołałem i nic. W końcu ktoś ją trącił i się skapowała. Nie wyobrażam sobie biegania na zawodach w słuchawkach, trening to co innego, ale zawody powinny być bez słuchawek oczywistością.

  • Naprawdę ludzie nie piorą ciuchów? Szczęśliwie jeszcze mi się taki towarzysz biegu nie trafił, fuuuj!!!