LUDZIE NADAJĄ SIĘ TYLKO NA KARMĘ DLA KOTÓW

 

Przyszedł i nic! Czemu zawsze to robi? Dlaczego musi ściągać te cholerne buty zamiast pobiec do kuchni? Ja czekam i zdycham z głodu. A on tego nie widzi. I to ma być istota uważająca się za myślącą? Moje futro na ogonie ma większe IQ od niego. Życie z człowiekiem to jest dramat

Może i nie mam jajec, ale mam łeb na karku i wiem co jest w życiu ważne. Micha, kimanie i trochę rozrywki, bo fun musi być. Reszta to pierdoły i strata energii. Powiedziałbym też, że to strata czasu, ale nie wiem co to czas. Poważnie. Nie wiem. Nie ogarniam tego całego poczucia czasu, przemijania nie czuję i dobrze mi z tym. Na jaką zapchloną cholerę komu potrzebny jest czas? Jest tylko teraz… no i moment, w którym za chwilę dostanę pełną michę. Reszta tak naprawdę się nie liczy, a nawet nie istnieje.

BEZNADZIEJNI LUDZIE

 

Ale nie o tym chciałem. Wolę zająć się przypadkiem homo sapiens. Istotą pełną sprzeczności, której sens życia sprowadza się do utrudniania sobie egzystencji. 

Mój człowiek uważa, że jest szczęśliwy kiedy ma ciężko, męczy się i cierpi. Naprawdę. Od rana do nocy żyje po to, żeby się udręczać.

BUDZIK! ALE PO CO?

 

Nie wierzysz? Proszę przykład pierwszy z brzegu. Zawsze przed pójściem do legowiska sprawdza czy nastawił budzik. Budzik jest ważny, bo bez tego człowiek nie wstanie, no chyba, że ja mu w tym pomogę. Załóżmy jednak, że dam mu pospać. Pospać człowiekowi, a nie budzikowi.

No to człowiek śpi. W pewnej chwili odzywa się budzik. Wtedy człowiek zaczyna się kręcić, stękać, wzdychać i szukać po omacku dzwoniącego pudełka. W końcu zabija dźwięk i wstaje. Wstaje i marudzi. Klnie pod nosem, że musiał wstać tak wcześnie. Zgrywa nieszczęśliwego. Zupełnie nie pamięta, że to on sam nastawił ten budzik. Nie pamięta już o tym! Obczajasz jaki dzban?

Najlepsze jest to, że wieczorem człowiek znowu nie pamięta o tym jak cierpiał wstając. Więc znowu nastawia budzik, a później znowu cierpi. I tak bez końca. Jedno wielkie pasmo tortur. Bez sensu! 

 

KOT LEPSZY

 

Brak słów na takiego młota. Sam sobie zgotowałeś taki los no to teraz cierp. Nie bardzo też kumam na co człowiekowi budzik, skoro ma koty. Kot naprawdę budzi, nie to co bzyczące pudełko. Jak zrzucę kubek albo wywalę wszystko z półki to nie ma siły. Wstanie choćby nie żył.

Ma się tę moc. Ale człowiek o tym też nie chce pamiętać. Poza tym nie sądzę, żebym był tak posłuszny jak budzik i dawał się ustawiać. To ja jestem od ustawiania innych. Nikt mnie nie będzie zmuszał do budzenia.

Ale znowu się znosi mnie na manowce. Człowiek i jego uwielbienie cierpienia. O tym dzisiaj.

 

CZŁOWIEK CIĄGLE SIĘ ZADRĘCZA

 

Ten mój to męczy się nie tylko wstając. Sapie i stęka jak musi przenieść coś ciężkiego, chociaż nikt do tego go nie zmusza. On jednak dźwiga siaty, pudła, przesuwa meble. Po co to wszystko? Nie lepiej usiąść, albo jeszcze lepiej, poleżeć? Naprawdę nie kumam jak można tak głupio tracić siły.

Czasem myślę, że nazwać kogoś człowiekiem to największa obraza. Jak mi ktoś powiedział, że mam w sobie coś z ludzi to bym mu oczy wydrapał.

 

BIEGACTWO CZŁOWIECZE

 

Największą głupotą ludzką jest bieganie. Nie wiem co to, ale on ciągle o tym gada. Że gdzieś biegał. Że zaraz będzie biegł. Przed wyjściem zwykle marudzi, że nie chce mu się biegać. Ale zawsze wychodzi. Bez sensu, co nie? Jak mi się czegoś nie chce to tego nie robię. Nawet nie gadam o tym tylko po prostu zapominam o sprawie i problem rozwiązany.

On jest inny. Na początku się przebiera. Zakłada inne ciuchy, takie cienkie i sztuczne. Po co? Nie ogarniam. Tak samo jak nie kumam czemu w ogóle ludzie muszą się ubierać. Ale wracamy do biegania. Mój człowiek po przebraniu się wychodzi.

 

WSZYSTKIE ZAPACHY BIEGANIA

 

Niestety zawsze wraca. Wtedy zajmuje się głównie sapaniem, czasem gada jak to się zmęczył, dał sobie w kość, przebiegł ileś tam czegoś tam w jakimś tam czasie (mówiłem, że nie wiem co to ten czas). Myje się – bez sensu, bo zwykle fajnie pachnie. Głupek robi wszystko, żeby nie pachnieć fajnie.

Później się kładzie. Czasem wzdycha i marudzi, że znowu taki zmęczony i padnięty. A ja się pytam: kazał ci kto zajmować się tym bieganiem? Po co się biegujesz skoro później cierpisz. Życie bez tego biegania byłoby lepsze i prostsze.

Ale ja mu tego nie powiem. Raz, że nie umiem. Dwa, że bieganie ma jeden plus. 

 

SZCZĘŚCIE W BUTACH

 

Jak on już wróci i pójdzie do łazienki to ja mam jego buty całe dla siebie. One wtedy tak wspaniale pachną. Wiatrem, ziemią i takim czymś słonym i bardzo intensywnym. To jest naprawdę jedyna fajna rzecz w bieganiu: ocieranie się o te buty. Wkładanie łebka do środka. Te wszystkie zapachy są takie wspaniałe i intensywne. Pyszne doświadczenie, napisałbym, że transcendentalne, ale cholera nie wiem co to znaczy.

Niestety, żeby zrozumieć ile radości dają buty po bieganiu trzeba być kotem. Ludzie tego nie ogarną. Chyba, że Ty jesteś wyjątkiem? No już. Dawaj! Wsadź nos w buta. Sztachnij się! Ciesz się tym wspaniałym bukietem aromatów…

No dobra, widzę, że z Ciebie też nic nie będzie. Beznadziejni ci ludzie. Na karmę was bym pozamieniał. Wszystkich! Ale wtedy nie miałby mi kto otwierać puszek więc cieszcie się swoim smutnym i ciężkim życiem.

O AUTORZE

Rysiek– znany także jako Ryszard, Rysio oraz Spadaj-mi-stąd-jak-ty-tu-wlazłeść-nie-mam-siły-na-tego-kota. Zaczynał jako znajda. Kariery i przejęcia władzy na domowym światem nie zastopowały nawet kastracja, ani poważne problemy ze zdrowiem. Prywatnie koneser przepoconych butów, specjalista od spania pod kołdrą, mistrz w wydawaniu miliona dźwięków i niestrudzony dekorator wnętrz.