Masz służyć lepszym od siebie

Nie ma równości ani sprawiedliwość. Jedni pojawiają się, aby rządzić inni, aby usługiwać. Im szybciej pojmiesz, że jesteś w tej drugiej grupie, tym lepiej. Tak chciała natura. Jesteś czymś gorszym. Jedyne, na co zasługujesz to słuchanie poleceń lepszych od siebie.

Nie oburzaj się. Ten twój słaby i dziecinny foch, tupanie nóżką na nic się nie zdadzą. Możesz nawet przerwać czytanie tego tekstu, ale to też nic nie zmieni. Nadal będziesz istotą niższej kategorii, stworzoną tylko po to, aby w najlepszym razie zaspakajać potrzeby lepszych od siebie, swoich panów. Możesz mnie nazywać potworem i rasistą. Proszę bardzo, nie obrażę się z tego powodu, choć nie masz pojęcia jak jesteś teraz w błędzie. Ale czego można się spodziewać po gorszym gatunku?

 

POZNAJ PANA

Przyznam się, że jeszcze kilka lat temu łudziłem się, że jest inaczej. Równie naiwnie jak ty myślałem, że coś znaczę. Myliłem się. Zrozumiałem, że moim zadaniem jest służyć i dostosowywać się do każdych poleceń lepszych ode mnie.

Jeśli robię wszystko, co muszę, wyczuwam intencje i zachcianki panów, to może pożyję jeszcze trochę we względnym zdrowiu i spokoju. Czasem dostanę nawet nagrodę. Tak było dzisiaj. Pozwolono mi pospać dłużej niż zwykle. Nie byłem wzywany rano, gdy słońce jeszcze nie wzeszło do podawania pokarmu czy też spełniania innych pragnień. Jestem za to niezmiernie wdzięczny, bo nie co dzień spotyka mnie taka nagroda.

Z reguły poranki nie wyglądają tak fajnie. Wszystko dlatego, że nie wstaję o odpowiedniej porze.

 

MEA CULPA

Dlatego muszę być przywoływany do porządku. Komunikatów informujących mnie o tym, że już dość się naspałem jest wiele. Pan Ryszard czasem włączy drukarkę, kiedy indziej zacznie bawić się żaluzjami, albo obgryzać papiery leżące na biurku. W skrajnych przypadkach potrafi tłuc łapą w drzwi od szafy, albo zrzuca komórkę na podłogę.

Inaczej zachowuje się Pani Drapusia. Ona albo jest miła, albo nie. W przypływie łaskawości ociera się łebkiem o twarz i pomrukuje. Kiedy nie ma cierpliwości po prostu siada przy głowie i wali mnie łapą w gębę. Nie ma pretensji o takie traktowanie, bo jak już pisałem wcześniej zasłużyłem sobie na to. Trzeba było wstać wcześniej i nakarmić koty.

Kiedy myślę o swoich codziennych obowiązkach to muszę powiedzieć, że nie mam ich zbyt wiele. Chyba jestem szczęśliwym niewolnikiem. Lista zadań jest krótka. Kiedy Państwo nabierze ochoty muszę je pomiziać. Wziąć na kolana. Pobawić się. Pozwolić zająć najlepsze miejsce na kanapie, kiedy wieczorem oglądamy telewizję. Pamiętać o wypuszczeniu na klatkę schodową, gdy Pan Ryszard chce wyjść na półpiętro oraz czasem otworzyć drzwi do większych szafek, których sam nie chce otwierać.

 

PAŃSKIE ROZKAZY

Koty cierpliwe artykułują wszystkie swoje oczekiwania. Wiem, że nie mówią, ale komunikują się ze mną i rodziną w taki sposób, że wiemy jakie są ich życzenia. Wystarczy miauknięcie, mruknięcie, albo w skrajnych przypadkach strzelenie z baranka, a już wiadomo co trzeba zrobić.

Mam dwa koty mają mnie. Są to: Ryszard i Drapusia. Na samym początku wydawało mi się, że to ja je sobie wybrałem. Teraz mam pewność, że było inaczej. Zostałem wybrany, a następnie wytresowany do służenia lepszemu gatunkowi. Drapusia trafiła do z Fundacji Felis. Wydawało mi się, że pomagam kotce, która przez jakiś czas wiodła głodne i straszne życie na działkach.

Zupełnie zignorowałem ostrzeżenie pani Kasi Drelich z FF, która przekazując mi Drapusię powiedziała „to kochana kotka i szybko was sobie wychowa”. Teraz już wiem co miała na myśli. Szybko zostaliśmy przyuczeni do usługiwania i spełniania zachcianek.

 

ZAGUBIONY KOTEK

Ryszarda przyniosłem z ulicy. Był wtedy malutkim kociakiem. Brudny, przeraźliwie miauczał i biegał przerażony po ulicy, akurat wtedy gdy wracałem z dzieckiem z przedszkola. Teraz wiem, że to wszystko było ustawką. Celowo odegrał tę scenę, żeby załapać się do nas do domu.

W mieszkaniu przestał zgrywać przerażonego. Jak tylko postawiłem go w przedpokoju to powędrował do pokoju dziecka i wpakował się do łóżka, razem z całym błotem jakie miał na futerku. Już nigdy więcej nie zachowywał się jak zagubione i bezradne stworzenie.

Ryszard jak na kota jest bardzo rozmowny. Pomrukuje miło na widok człowieka, często miauczy gdy ma do nas sprawę. W przypływach łaskawości pozwala nam towarzyszyć w jego posiłkach. Wymaga głaskania w trakcie jedzenia, inaczej odchodzi zniesmaczony od miski i idzie do człowieka po czym robi mu awanturę. Jest to miaucząca awantura i bez łapoczynów, ale co nam nawrzuca to nawrzuca.

 

DLA NIEWIERNYCH

Zapewne znajdą się osoby, które to co piszę uznają za bzdury. Wyśmieją mnie, stwierdzając, że koty nie są, ani nigdy nie będą gatunkiem lepszym od ludzi. Ktoś powie, że przecież koty nie mówią. Nie mówią, bo nie muszą. Po prostu robią co chcą i zmuszają nas do tego, żebyś im służyli. Z tych samów powodów koty nie czytają, nie malują obrazów, ani nie grają na skrzypcach. Ich to po prostu nie bawi. Mają to w głębokim poważaniu. Są gatunkiem dla którego priorytetem jest: zjeść i wsypać się, a czasem poszaleć. Po cholerę takie stworzenie miałoby się brać za pisanie książek czy kręcenie filmów. Jak kiedyś będą chciały, aby powstał fajny koci film to zmuszą nas aby go nakręcić.

 

MASZ JUŻ WŁADCĘ?

Jeśli ty też masz wewnętrzne przekonanie, że czas zająć właściwe miejsce w hierarchii gatunków i zacząć służyć lepszym od siebie to nie czekaj ani chwili. Zapewne jakiś kot już dawno sobie ciebie wybrał. Resztę załatwią organizacje takie jak Fundacja Felis, która potrafi dostarczać miauczących kocich panów i władców do ich sług nawet w najdalsze strony Polski.

A czy ty pokornie wypełniasz życzenia swego kociego władcy?