JAK BIEGAĆ IDEALNIE: ŚWIĘTA KSIĘGA

Czas napisać prawdę: nie powinienem biegać. Większość moich biegających znajomych też nie. Ty zapewne też. Czy to powód, żeby zrezygnować z marzeń o biegach ultra, życiówkach, szarżach na dychę i innych cudach, których uroku nikt normalny nie pojmie? Nie. To jednak powód, żeby posłuchać mądrzejszego i zabrać się do pracy. Znalazłem gościa, który radzi jak zadbać o siebie.

Nie cierpię tekstów w stylu „ta książka zmieniła moje życie” „sprawiła, że zupełnie inaczej patrzę na pewne sprawy”. No po prostu widzę takie hasła i od razu mi się ulewa, odechciewa żyć i chce wyć. Niestety jestem w kropce, bo sam mam wielką pokusę, żeby pojechać tymi wyświechtanymi tekstami. Co gorsza chcę pojechać nimi z caps locka, z głębi mojego serca i środka mej wrażliwej duszy, której nie mam, ale za to chętnie lubię sobie o niej pogadać.

Ale do rzeczy…

SŁOWA, KTÓRE PONIEWIERAJĄ

Czytając książka „Gotowy do biegu” oniemiałem kilkanaście razy, z zachwytu gubiłem szczękę i przecierałem oczy ze zdumienia. W końcu znalazłem kogoś, kto opisuje większość moich biegowych (i nie tylko) dolegliwości i po ludzku podaje sposoby jak sobie z nimi radzić. Ten ktoś to Kelly Starrett. Facet na oko wygląda na takiego co to na kilka lat zabarykadował się na siłce i przerzucał tony żelastwa. Kelly S. to nie tylko mięśniak, ale też łebski gość. Jest specem od fizjoterapii i kolesiem, który sam biega.

Ma jeszcze jedną cechę: wie jak biegać, żeby nie zrobić sobie krzywdy i dzieli się swoją wiedzą. Bez owijania w bawełnę, ani bez konieczności wykupowania ekstra szkoleń za złote dolce i walizki euro. Wszystko jest w książce.

BYŁEM ZDROWY, TYLKO TEN SPORT

Chyba każdy ze sportowców amatorów łapał jakąś kontuzję. Zwykle z bólem ląduje się u lekarza i rozmowa ze specjalistą ma zawsze jeden powtarzający się element; medyk zawsze zaleca rezygnacje ze sportu.

– Bieganie? Chce pan za kilka lat mieć wstawiane endoprotezy? Zapomnieć o bieganiu?

– Siłownia? To nie jest sport dla normalnych ludzi. Zapomnieć.

– Narty? A nie szkoda panu kolan? Zapomnieć.

– Pływanie? Niby zdrowie, ale nie dla każdego. Zapomnieć.

Kelly Starrett nie jest kolejnym specem, który każe zrezygnować z uprawiania sportu. O nie, on nas do niego nawet zachęca. Bieganie nazywa jedną z absolutnie naturalnych aktywności dla homo sapiens. Problem w tym, że do mądrego biegania musimy być odpowiednio przygotowani. Tymczasem większość amatorów to ludzie tacy jak ja: spędziliśmy lata na krzesłach w szkołach, na studiach, w pracy. Uparcie przyzwyczajaliśmy mięśnie, kości istawy do tej przeklętej pozycji siedzącej i nagle nam się odmieniło: chcemy biegać i to jak najszybciej, a przy okazji nie chcemy mieć problemów. Tak się nie da. Przynajmniej nie od razu i nie bez pewnych prac.

LISTA KONTROLNA: ZBADAJ SIĘ SAM

Kelly Starrett wymienia 12 punktów, które tworzą zdrowego i gotowego do wysiłku biegacza. Uważasz się za takiego? A czy:

– utrzymujesz stopy w pozycji neutralnej?

– potrafisz robić przysiady (mowa o tych poprawnie technicznie, a nie gibaniu się, przekrzywianiu kolan i innych błędach)?

– masz sprawne stawy skokowe?

– stawy biodrowe działają u Ciebie jak trzeba?

I tak dalej…

Każdy z dwunastu punktów to jeden rozdział, w którym Starrett opisuje jak sprawdzić czy z nami wszystko ok, pisze o negatywnych skutkach takich, a nie innych deficytów ruchowych oraz błędów jakie popełniamy. Wszystko mamy klarownie wyjaśnione. Na szczęście umięśniony Kelly nie tylko straszy i grozi, ale też radzi jak wybrnąć z kłopotów.

AUTOR NIEKIEDY ZASKAKUJE

O ile kwestie dotyczące ruchomości części ciała sprawności przyjmowałem jak prawdy objawione i wierzyłem w nie bezkrytycznie, to niekiedy Starrett mocno zaskakiwał. Tak chociażby było w przypadku butów minimalistycznych.

Według Amerykańca amortyzacja oraz drop to jedna wielka zbrodnia na organizmie biegacza. Kelly pisze, że nie ma żadnych badań potwierdzających sens stosowania takich rozwiązań jak nadmuchane, niczym silikonowe usta porno gwiazdy, podeszwy w butach biegowych.

Autor „Gotowego do biegu” uważa, że każdy zdrowy człowiek może i powinien biegać w butach płaskich i bez poduszek. Zaznacza jednak, że w świat minimalizmu trzeba wchodzić z głową, szczególnie jeśli przez lata przyzwyczailiśmy się do biegania w innych butach. Czy ma rację? Nie wiem, na razie staram się zastosować do innych jego zaleceń. Jak już sobie dam radę z całą resztą to wrócę do płaskiego obuwia.

PRZEWODNIK

Siłą książki jest przede wszystkim rozbudowana część poradnikowa. Starrett opisuje i pokazuje jak radzić sobie z problemami. Mamy po kilka ćwiczeń, które sprawią, że będziemy zasuwać lekko, szybko i przyjemnie. Wszystko jest pokazane tak, że nawet czytając poradnik jednym okiem i na tęgim kacu zrozumiemy co i jak należy robić.

Żeby nie było zbyt różowo muszę zaznaczyć to o czym szanowny autor wspomina też wielokrotnie. Biegacz nie zbuduje zdrowia i formy za pomocą magicznej sztuczki albo jednego mega wypasionego zestawu ćwiczeń, który wykonany tylko raz, a to w czasie pełni sprawi, że wszystko się cudownie ułoży i naprawi. Nic z tego. Motto Starretta brzmi „żadnych dni wolnych”. Trzeba robić swoje nie bacząc na młyn w robocie i niedzielnego kaca giganta.

Skoro byliśmy zdolni aby przez lata i dzień po dniu demolować mięśnie i stawy to teraz trzeba solidnie popracować nad powrotem do normalności.

PODSUMOWANIE Z POZYCJI KOLAN

Trafiłem na tę książkę przez przypadek. Gdzieś w odmętach internetów znalazłem o niej wzmiankę i to była najlepsza rzecz jaka mogła przytrafić mi się w trakcie szwendania się po sieci. Ta książka to petarda. To pismo święte biegaczy, przy niej reszta poradników wygląda jak wkurzone przedszkolaki przy głowicy atomowej. Starrett swoją wiedzą i łatwością wypowiedzi demoluje człowieka i zmusza do tego, żeby w końcu zabrać się całościowo za siebie.

Pozycja absolutnie obowiązkowa. 666/10.

Kelly Starrett, Gotowy do biegu. Jak uwolnić wrodzoną zdolność do biegania bez kontuzji. Wydawnictwo Galaktyka.