Chorobliwe kłamstwa

Uwielbiamy się oszukiwać. Kłamiemy w pracy, kłamiemy robiąc zakupy i kładąc się spać. Wciskam sobie kity kiedy podupadam na zdrowiu. Wtedy wewnętrzny bajkopisarz zyskuje wyjątkowe moce i obiecuje dokonanie rzeczy niebywałych. Oto kłamstwa jakimi się karmię w czasie choroby.


KŁAMSTWO FUNDAMENTALNE
Myślisz sobie: nie jestem tak chory jak się innym wydaje. Ja wyzdrowieję znacznie szybciej. To nic, że mam leżeć tydzień, mnie ziemskie ograniczenia nie dotyczą. Ja wyzdrowieję szybciej, a może nawet w ogóle nie będę chorował. W końcu to ja, lepszy niż cała reszta tej nędznej bandy zwanej homo sapiens .
Z tego kłamstwa o własnej supermocy wynika cała reszta pomniejszych, ale równie zabawnych kłamstewek.

1 NADROBIĘ ZALEGŁOŚCI KSIĄŻKOWE
Książki. Jeśli masz zwyczaj je czytać to masz też stos (nieważne czy prawdziwy czy wirtualny) książek, które już dawno chciało się przeczytać, ale jakoś się nie udawało. Teraz wszystko się zmieni. Dzięki zwolnieniu zalegniesz w wyrku, nikt nie będzie truł ci czterech liter i będzie czytane.
Nigdy jeszcze nie udało mi się przeczytać zbyt wiele na zwolnieniu. Antybiotyk zamiast uskrzydlać to usypia. Boląca głowa z sobie tylko znanych powodów nie pomaga w biciu czytelniczych rekordów. Totalny stan rozpieprzenia i osłabienia sprawia, że więcej czasu poświęcasz na spanie i kontemplację sufitu niż na składanie literek.

2 NATRZASKAM TEKSTÓW (dotyczy blogerów)
Mieć w zapasie dużo tekstów i ze spokojem myśleć o swojej blogowej przyszłości… Gdyby doba trwała 48 godzin, albo ktoś dał mi czasowstrzymywacz nastukałbym tekstów jak szalony. Niestety, czas zapierdziela po staremu. Robota, inne obowiązki i przyjemności sprawiają, że na blogowanie czasu jest mało. No, ale przecież na zwolnieniu wszystko będzie inaczej. Teksty będą wyskakiwać spod palców, aż tylko będzie słuchać furkot.
A teraz czas na statystyki. W czasie dwóch tygodni zwolnienia byłem w stanie napisać aż 0 nowych tekstów.
Nie ma to jak podgonić z robotą.

3 POTRENUJĘ W SPOKOJU
Jestem inny, ja leczę się szybciej niż zwykły śmiertelnik. Mogę też biegać nie do końca zdrowy. Mogę biegać biorąc antybiotyk, w końcu jestem supermanem i mogę wszystko. Niestety ambitne plany treningowe przeminęły z wiatrem po tym jak odkryłem, że dojście z sypialni do kuchni zajmuje mi kilka minut.
Wtedy pojawiły się mniej ambitne pomysły: delikatnych treningów stabilizacyjnych, przeprowadzanych w domowym zaciszu. Kto próbował robić deskę z kapiącym katarem i pompki z pulsującymi bólem zatokami ten wie ile udało mi się wykonać procent z tego już mniej ambitnego planu.

4 WSZYSTKIE ZALEGŁE TELEFONY
Znam tyle fajnych osób, z którymi dawno nie gadałem. Czas nadrobić te towarzyskie zaległości. Idąc z przychodni stworzyłem listę osób, do których muszę zadzwonić, ot tak, żeby powiedzieć: cześć, fajnie cię słyszeć.
No. Lista istnieje do dzisiaj. Przepraszam, być może chciałem zadzwonić do Ciebie. Nie miałem sił.

5 NAUCZĘ KOTY JEŚĆ O WŁAŚCIWYCH PORACH
Moje koty uważają, że powinny być karmione rano oraz około godz. 16. Oprócz tego powinny dostawać żreć kiedy robię sobie kawę, wyciągam coś z szafek w kuchni, wchodzę do mieszkania, zbyt długo przebywam w jednym miejscu, pogłaszczę je dłużej niż minutę oraz w kilku innych sytuacjach.
Doszło do tego, że koty rządziły w kuchni.
Ale na zwolnieniu wszystko miało się zmienić.
Miało, miał, miauu…. Już was karmię…

6 POSPRZĄTAM
No, bo co tu pisać. Tytanem prac domowych nie jestem. Ale jak jest czysto to jest miło.
Wydawało mi się, że jak się siedzi w domu to nie pozostaje nic innego do roboty jak popodgarniać. Teoretycznie.

7 TE FILMY, KTÓRYCH NIE MIAŁEM CZASU WCZEŚNIEJ OBEJRZEĆ
Sprawa wygląda podobnie jak z książkami. Same zaległości. Kliknąłem nawet i wznowiłem abonament Netflixa. I na tym w zasadzie się skończyło. Nie miałem zdrowia na filmowe maratony. Kontemplacja sufitu była znacznie bardziej kusząca. Sufit vs Plany 2:0.

8 ZDROWE ODŻYWIANIE
Biegam, więc powinienem być fit. Mam skłonność do tycia zapisaną w DNA, więc powinienem starać się  zdrowo żreć. Bycie fit jest cool i jest… fit, więc… wiadomo. Nie ma lepszej okazji na spokojne zadbanie o
siebie niż te kilka dni wolnego, kiedy człowiek ma tak dużo czasu. Może zadbać o właściwe proporcje mikroskładników, gotować sobie mega zdrowaśnie i jeść bez pośpiechu. No to sobie pogotowałem… zjadłem kilka razy pizzę, żywiłem się głównie sosami z torebek, a pójść do warzywniaka po coś zdrowego nie miałem siły i ochoty. Poza tym w sypialni mam taki rewelacyjny sufit…

A najgorsze jest to, że jak znowu kiedyś podupadnę na zdrowiu to znowu będę się oszukiwał i obiecywał cuda wianki. Znowu też będę zdziwiony, że z planów nic nie wyszło.

  • Tak, człowiek to niezła szuja. Owszem, oszukuje innych, ale siebie okłamuje po mistrzowsku . 🙂 Kiedy ja zaczynam chorować, to nauczona doświadczeniem mam już tylko jeden plan – wyspać się. 🙂 Ale za to obiecuję sobie że jak już wyzdrowieję… to wracam do życia ze zdwojoną siłą, dopiero wtedy zdziałam wiele, przecież wypoczęta będę, normalnie świat zdobędę, niech mi tylko przejdzie, niech się tylko wyleczę. 🙂
    Taaa… 😉

  • Masz rację, chorowanie to też moja słaba strona. Jako dzieciak za dużo leżałam z gorączką i teraz w ogóle nie przyjmuję do wiadomości, że mogę być czasami chora. Przecież ja nie mam czasu ani siły na takie głupoty jak choroba, jestem szalenie aktywnym człowiekiem a w łóżku leżę tylko jak nadrabiam zaległości z lektur. No i tak długo się bujam chora aż mnie naprawdę rozłoży i nie jestem w stanie myśleć o niczym poza ,, nie kupiłam jedzenia na zapas i umrę z głosu”.

  • To pociesz się ze nie jesteś sam ..;)

  • A ja znam laske, która żyje swoimi kłamstwami. Ze znajomymi zbieramy te kłamstwa do kupy i ogarniamy. I tak okazało się, że we wakacje nie była nad morzem tylko jeziorem. Nawet zdjęcia robiła tak by było widać tylko dziecko we wodzie. Sama siebie najczęściej okłamuje tym, że jutro będzie mi się chciało… Ale i tak mi się nie chce.