Cena biegania: czy warto się w to pakować?

Biegam już dwa lata. W tym czasie przytrafiło mi się kilka bardziej lub mniej upierdliwych kontuzji. Czasem zwijałem się z bólu, czasem tylko kuśtykałem. Na badania, lekarstwa i fizjoterapeutów wydałem kilka tysięcy złotych. Czy warto było pakować się w takie kłopoty? Czas podliczyć jaka jest cena biegania.

Sport to zdrowie

Trzy słowa powyżej to klasyczny przykład półprawdy. W moim przypadku na pytanie „czy sport to zdrowie” odpowiedź brzmi: tak, ale… No właśnie.

To ale jest wyjątkowo męczące, bolesne, kosztowne i stresujące. Nie wiem czy byłbym w stanie wymienić wszystkie problemy w jakie wpakowałem się przez bieganie. Do najbardziej dolegliwych należały z pewnością kłopoty ze ścięgnem Achillesa (koszt: trzy miesiące przerwy, badania usg, dwóch lekarzy, trzy różne lekarstwa, laseroterapia, szereg wizyt u dwóch znakomitych fizjoterapeutów) oraz gęsia stopka (koszt: miesiąc przerwy, lekarze, lekarstwa i fizjoterapeuta). Nie będę wspominał o różnych „drobniejszych” skręceniach, przeciążenia i innych naciągnięciach. Tych nikt nie zliczy. Jak na dwadzieścia kilka miesięcy było tego całkiem sporo.

Nie jestem wyjątkiem

Na początku, kiedy dopadały mnie kontuzje myślałem, że to tylko ja mam takiego pecha. Nic z tego. Nie jestem wybrańcem bogów. Znajomym biegaczom też co jakiś czas coś się przytrafia. Cierpimy fizycznie.

Przechodzimy niewysłowione męki psychiczne nie mogąc biegać, a jednak, kiedy już pozbieramy się do kupy to zakładamy buty i lecimy znowu przed siebie. Z tyłu głowy mając myśl, że za jakiś czas znowu może nas coś dopaść. Nie jesteśmy niezniszczalni.

O co w tym chodzi?

Dlaczego, pomimo tylu bolesnych przeżyć ciągle wracam do biegania? Teoretycznie wydawać by się mogło, że człowiek, którego raz spotkała jakaś przykrość będzie unikał sytuacji, które ponownie mogą do niej doprowadzić.

Teoretycznie.

Nie mogę wypowiedzieć się za wszystkich. Powiem ci jak jest ze mną. Już dawno zrobiłem sobie bilans strat spowodowanych przez bieganie z korzyściami jakie ono daje. Jak naprawdę jest ta cena biegania?

Zyski wygrywają

1. Jest lepiej.

Trening poprawia samopoczucie. Zaraz po jego zakończeniu człowiek czuje się lepiej. Ale ta euforia w miarę szybko mija. Zostaje za to jednak dobry humor. Regularne treningi autentycznie poprawiają mi nastrój. Nie tylko mi. Czytałem o osobach cierpiących na depresję. Okazało się, że osoby biorące leki i trenujące, znacznie szybciej dochodziły do siebie niż ci, którzy jechali na samych pigułkach.

2. Wietrzenie głowy

Nie ma lepszej okazji na poukładanie sobie w głowie różnych myśli, poradzenie sobie z pewnymi emocjami czy rozwiązanie problemów niż bieganie. To niesamowite, jak umysł biegacza funkcjonuje w czasie wysiłku fizycznego. Pewne sprawy same układają się na swoim miejscu, pojawiają się nowe pomysły i rozwiązania. Czasem to wygląda prawie jak oświecenia. Nie wiesz, jak rozwiązać jakiś problem w pracy. Kisisz się z nim w robocie, dumasz wracając do domu i nic. Idziesz biegać i nagle łup! Eureka! Już wiesz.

Jedyny problem to nie zapomnieć o tych wszystkich objawieniach i pomysłach. Może trzeba mi będzie zacząć biegać z notesem. Czasem zbiera się tego naprawdę dużo.

3. Jestem lepszy.

Każdy ma w sobie taką iskrę, która napędza go i pcha do tego, aby sięgać wyżej. Bieganie to kapitalna zabawa z własnym ciałem i umysłem. Widzisz, jak systematyczną pracą możesz osiągać coraz więcej. Biegać lżej, szybciej, dalej z większym uśmiechem. Fajnie widzieć, że możesz robić rzeczy, o których kilka miesięcy nawet jeszcze nie śniłeś. To daje naprawdę pozytywnego kopa jeśli chodzi o inne dziedziny życia.

4. Czas dla siebie.

Większość treningów to czas spędzony w samotności. Wiesz co, taka samotność i czas dla siebie nie jest zły. Każdy nas jej potrzebuje, nie zależnie od tego jak kochamy naszych najbliższych. Czasem chcemy pobyć sami. Bieganie nam to umożliwia.

5. Bardziej fit.

No niestety, to pewno będzie szok dla wielu, ale bieganie działa. Poprawia wydolność, reguluje ciśnienie, pomaga schudnąć (choć nie licz na błyskawiczne i totalne metamorfozy, w tydzień nie zgubisz opony hodowanej przez dwa lata).

6. Towarzyskość

Chociaż biega się głównie w samotności, to dzięki bieganiu poznaje się masę nowych i fajnych ludzi. Nie wiem, jak to dokładnie działa, ale tak właśnie wygląda. Ciągle przybywa ci znajomych, którzy dzielą z tobą miłość do biegania. Wielu z nich to naprawdę kapitalni ludzie. Nie miałbym pojęcia o ich istnieniu, gdyby nie bieganie.

Bieganie to nie żaden nałóg. To czysta kalkulacja. To się po prostu bardziej opłaca.