Bieganie zabija męskość

Gdyby wszyscy panowie zaczęli biegać, ludzkość wyginęłaby w ciągu jednego pokolenia. Nie ma drugiego zajęcia, które równie skutecznie zabija w facetach wszystkie męskie cechy. Naprawdę.

W zasadzie, to cieszę się, że za bieganie wziąłem się na długo po tym jak spłodziłem Dziecko. Gdyby bieganie pojawiło się jako pierwsze, zapewne nigdy nie byłbym ojcem. Poważnie, od pewnego czasu dostrzegam pewne niepokojące zmiany w swoim życiu. Zachowuję się inaczej. Robię rzeczy, które kiedyś uważałem za typowo kobiece. Co gorsza, ten proces nasila się. Kiedyś byłem inny, znacznie bardziej męski.

Chcecie dowodów?

Buty

Przez większość życia mogłem zasuwać, czy mróz czy upał w jednej parze. Ona też mogła mi zastąpić kapcie i obuwie sportowe na lekcje w-f. Mówiąc dosadnie, miałem głęboko schowane przed słońcem i światem to, co mam na stopach. Setnie śmieszyły mnie filmy, na których laski kupują tony różnych butów, nie mogłem uwierzyć, że do trzymania obuwia można potrzebować dużo miejsca i tracić na zwykłe kłapciaki kupę kasy. No, a później zacząłem biegać.

Jestem inny.

Mam kilka par butów do tego samego, czyli biegania. Staram się dbać o nie. Systematycznie doglądam, jak się mają, czy aby amortyzacja nadal trzyma, czy czasem zapiętki się nie przetarły, a wkładki nadal działają jak powinny.

Jakby stary ja mógł zobaczyć dzisiejszego mnie to, albo uciekłby z krzykiem, albo poczuł taką odrazę do nowego siebie, że dokonałby zbrodni.

Albo ciężkiego pobicia.

Moda

Zwracam uwagę na to co zakładam na trening. Tak, wiem to dziwne.Jeszcze dziwniejsze jest to, że najlepiej czuję się w tzw. legginsach. Jak w nich wyglądam? Jak facet w rajtuzach. To ciuch, który zdecydowanie nie buduje wizerunku macho. Wiem o tym, ale mimo to zakładam te śmieszne portki i zasuwam kopytkować w nich po okolicy.

Nie będę ukrywać, że kiedyś, gdy byłem jeszcze prawdziwym facetem nie mogłem przemóc się do zakładania tych fikuśnych portek. To było takie niemęskie. Cały się buntowałem przeciwko takiej kreacji. W końcu kupiłem sobie parę, ale nie biegałem w niej. Wstydziłem się. Bieganie zmieniało mnie. W końcu się przełamałem. Założyłem raz na wieczorne bieganie. Po zmroku człowiek wstydzi się mniej. Tak było raz, drugi, dziesiąty. Teraz śmigam w tym czymś w biały dzień.

Niech miarą mego upadku będzie wyznanie, że nie czuję z tego powodu grama wstydu.

running-shoe-371624_1280

Kolorki

Pewno też to rzuca ci się w oczy. Ciuchy biegaczy mają specyficzną kolorystykę. Jarmarczną, jaskrawą, niczym świeżo odpicowane wesołe miasteczko, walącą po oczach, aż człowiek ślepnie.

Wiecie, że ona też już mi nie przeszkadza.

Też mam sporo ciuchów z pozoru czarnych, ale z masą fosforyzujących żółci i zieleni.

To nie koniec. Ostatnio w sklepie zauważyłem kapitalne rękawiczki dla biegaczy. Były w super cenie. Były tez różowe. I co?: Od razu przymierzyłem.Były dobre! Resztka faceta we mnie cudem wyperswadowała nowemu ja, żeby ich nie brać. Nie będę ukrywał, walka była długa.

Płodność

Sport to zdrowie. Tak mówią. Mają rację, o ile nie zasuwa się zbyt intensywnie.

Badania nie mają litości, długie dystanse, wysoka intensywność obniżają męską płodność. Płodzeniu potomstwa nie pomaga też biegowa moda. Wyczytałem,że obcisłe wdzianka nie najlepiej wpływają na funkcjonowanie męskiego wyposażenia i gospodarkę hormonalną. Przegrzanie pewnych części ciała to nic dobrego.

Nic co męskie

Co robi facet w sobotni wieczór? Z reguły pije piwo, zjada też pizzę lub kebaba. Albo i jedno i drugie. Biegacz jest inny. Biegacz ma w niedzielę zawody, albo długie wybieganie. Nie chce mieć kłopotów na trasie, więc zamiast pizzy je sałatkę, a browara zamienia na zieloną herbatkę. Czasem nie ma za grosz wstydu i zdjęcia ze swojej sobotniej konsumpcyjnej kompromitacji wrzuci na Instagram. Najwięcej serduszek dostanie oczywiście od kobiet. Faceci będą wtedy zajęci piciem piwa i nie w głowie im takie pierdolety.

Domowa kompromitacja

Biegacz w domowym zaciszu też ma w sobie niewiele z twardziela. Po intensywnym treningu, albo zawodach jest do niczego. On mówi, że się regeneruje. Inni widzą, jak leży i gapi się w sufit, albo śpi.Czasem przewróci się na bok, pojękując przy tym, bo znowu coś go boli, uciska, ugniata. Czy partnerka widząc taką łamagę może myśleć o nim jako o osobie, z którą będzie chciała przedłużyć ludzki gatunek?

No nie. Choćby był ostatnią istotą. Przedłużanie istnienia takiego materiału genetycznego jest wbrew rozsądkowi.

Zapomniana sztuka podrywu

Biegają nie tylko faceci. Biegają też panie. Paniom zakładanie leginsów służy i w biegowych ciuszkach wyglądają seksownie. Oczywiście tylko dla normalnego faceta. Biegacz patrzy na biegaczki jak na kumpli albo rywali. Wystarczy posłuchać, o czym biegacz gada z laskami biegaczkami. Tematy dyżurne to:

jak tam forma?

– na ile dzisiaj biegniesz?

– dobrze biega ci się w tych butach?

Żadnego: ładnie wyglądasz, co robisz po biegu czy może “a olejmy ten bieg i chodźmy do ciebie”. Biegacze są tacy nudni i monotematyczni, że nie są w stanie oczarować nawet wygłodniałej nimfomanki.

Poza tym uważają, że bieganie jest lepsze od seksu o czym pisałem jakiś czas temu tutaj.

Więc, jak zobaczycie biegacza to nie śmiejcie się z niego zbyt głośno. Współczujcie mu i dajcie “dychę” na kebaba, może zdołacie go uratować przed ostatecznym zatraceniem.

 

Fot. Pixabay