Biegam dla kasy

Jestem amatorem, ale w zawodach startuję dla kasy. Zaskoczony? Całkiem słusznie. Pewnie nie miałeś pojęcia, że startując w biegach amatorskich można zdobyć pieniądze. I żeby zgarniać hajs nie trzeba wcale wygrywać. Wystarczy dobiec do mety.


No dobra, z tą kasą to nie jest tak jak myślisz. Zarabiam ją, ale nie dla siebie. Od ponad roku biegam w grupie RUN_HELPERSI. Dzięki naszemu sponsorowi, firmie GORBI, nasze bieganie nabrało niezwykłego wymiaru. Pomagamy innym. Za każdy kilometr przebiegnięty w zawodach firma GORBI obiecała przekazywać złotówkę na rzecz Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 2 w Lublinie. Teraz przyszedł czas podsumowania i rozliczenia.

REKORDOWY POMAGACZ

Udało nam się przebiec na różnych zawodach ok. 3800 km. Jedni, jak ja, robili po kilkadziesiąt, inni dokonywali cudów i wykręcali kosmiczne wyniki. Najlepszy z naszego grona przebiegł ok. 500 km. To niesamowity facet, który ma na koncie ultra biegi na 100 km, a maraton pokonuje dla przyjemności i relaksu, a nie po to, aby mierzyć się z mitycznym dystansem, który dla wielu jest najcięższą z biegowych prób.

Jak widzisz na załączonym obrazku, ostatecznie na konto szkoły trafiło nieco więcej pieniędzy. Wszystko dlatego, że grafik planując voucher postanowił zaokrąglić sumę wybieganych kilometrów, a że sponsor nie miał nic przeciwko temu, to tak już zostało. Za przekazane pieniądze szkoła będzie mogła kupić rowery dla uczniów. Prawda, że super?

JAK TO JEST BYĆ RUN_HELPERSEM?

To fajna sprawa. Zakładanie koszulki z tym wiekim czerwonym sercem to kapitalna motywacja do biegania. Nie wiem jak inni biegacze, ale ja dwie imprezy z pewnością bym sobie odpuścił gdyby nie fakt, że miałem dla kogo biec. Nie pasowała mi pogoda, brakowało motywacji i byłem bliski zamienienia butów biegowych na kapcie, ale kiedy wiedziałem, że w szafie leży ta koszulka łatwiej było mi pokonać wewnętrznego lenia.

POCZĄTKI

RUN_HELPERSI to dziecko Piotrka Gajewskiego. To on wymyślił, że fajnie będzie biegać nie tylko dla siebie, ale też dla innych. On znalazł sponsora i skrzyknął pozostałych biegaczy. I tak to się potoczyło. Teraz nie ma w Lublinie zawodów, w których nie pojawią się biegaczki i biegacze w charekterystycznych koszulkach. Stworzyliśmy zespół, który może nie wygrywa zawodów za zawodami, ale jest rozpoznawalny w biegowym środowisku i wzbudza sympatię. Sam wielokrotnie byłem zaczepiany przez innych nieznajomych biegaczy, którzy witali się krzycząc „Cześć RUN_HELPERS! ”. Za każdym było mi więcej niż miło.

NAJLEPSI KIBICE

Bycie RUN_HELEPRSEM to nie tylko posiadanie fajnej koszulki. To także kapitalny przywilej posiadania najlepszych kibiców. Naprawdę, mamy swoich (prawie) ultrasów, którzy pojawiają się na naszych zawodach i niosą nas dopingiem, aż w człowieka wstępują dodatkowe siły. To nauczyciele i rodzice dzieci z SOSW nr 2 towarzyszą nam w licznych zawodach.

Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłem ich przed metą. Stali, krzyczeli, a nad nimi rozciągał się transparent z hasłem „RUN_HELPERSI ZAWSZE PIERWSI”. To był niesamowity moment. Coś złapało mnie za gardło i… miotnęło z impetem w stronę mety. Musiałem gnać na maksa.

Z jednej strony chciałem zatrzymać się i bić przed nimi pokłony, a z drugiej dodali mi tyle powera, że jedyne co mogłem to lecieć na maksa do mety, nie zważając na zmęczenie.

ZAINFEKOWANI

Przez lata uważałem sportowców, którzy dziękowali kibicom za doping za kłamczuszków, którzy mówią to, aby się podlizać. Teraz wiem, że to nieprawda. Doping dodaje skrzydeł. Bez kibiców spod znaku R_H biegałbym w zawodach wolniej.  I tyle.

Z czasem grono naszych kibiców nieco się przerzedziło, a to dlatego, że część z nich sama zaczęła biegać. Ponoć zostali zarażeni przez nas miłością do biegania. Jak widzicie epidemia się rozszerza i… bardzo mnie to cieszy.

CO DALEJ?

RUN_HELPERSI mieli być projektem na jeden sezon. Po przekazaniu wybieganych przez nas pieniędzy teoretycznie nasza misja dobiegła końca. Teoretycznie. Problem w tym, że fajnie łączy się bieganie z pomaganiem. Nie możemy wykluczyć, że od jesieni R_H znowu powrócą na biegowe trasy. Z nowym zadaniem do wykonania. Trzymajcie kciuki, aby to wypaliło.