Wiadomo: bieganie, pozytywne emocje, radość, relaks i inne przyjemności. Ale są ludzie, którzy szczerze deklarują głęboką niechęć do biegania, biegaczy i wszystkiego co z nimi związane. Oto najbardziej pospolicie występujące typy osób, które wkurza bieganie.

BOJOWNIK O JAKOŚĆ TREŚCI W SOCIAL MEDIA

Jejku, znowu to bieganie – powie kiedy wrzucisz na fejsika fotkę z treningu albo mapkę z Endomondo.

Zwykle powie to pod nosem albo do koleżanki. Znacznie rzadziej powie Ci to prosto w oczy. Jak wiadomo marudzenie na innych znacznie łatwiej nam wychodzi gdy robimy to w zaciszu i cieniu cudzych pleców.

Krytyk pisania o bieganiu w mediach społecznościowych jest święcie przekonany, że ma powody do narzekania. Jego takie informacje o kolejnych kilometrach po prostu nudzą. Fejsa używa, żeby mieć kontakt z contentem o wysokiej jakości, a nie jakieś pierdolety o człapaniu i bezsensownym poceniu się. Won mi z tym – pomyśli i podlajkuje kolejne fotki kotków i piesków.

OBROŃCA MIASTA

Wiadomo, że nic tak nie szkodzi miastom w Polsce jak imprezy biegowe. Zwykle te kilka godzin w niedzielę, kiedy zamyka się/ogranicza ruch, to jedno z większych nieszczęść w dziejach tego kraju. Połączone siły ataku Godzilli, fal tsunami i skażenia radioaktywnego spowodowały mniejsze szkody i straty moralne niż stadny bieg kilku setek albo tysięcy ludzi.

Obrońcy miasta to ludzie, którzy zawsze pracują w niedzielę, zawsze tego dnia mają bardzo ważne spotkanie, albo gnają do lekarza. Zawsze. A ci cholerni biegacze powodują, że mają kłopoty w robocie, ewentualnie tajemniczy ktoś z ich rodziny mało nie umarł, bo nie mógł przedostać się przez tłum biegnących i dostać się do apteki po witaminę C.

Być może kiedyś obrońcom miasta uda się zabronić biegania, na razie pozwalają jednak podludziom w leginsach na uprawianie swojego żałosnego hobby. Stawiają tylko jeden warunek: “biegacze, wynocha do lasu”.

Problem w tym, że ten las nie zawsze się ma pod ręka. A nawet jak się ma, to można tam spotkać inną przyjazną grupę społeczną, czyli myśliwych. Myśliwy jak to myśliwy, na widok biegacza wystrzeli słowem: “do miasta biegać!”. Albo też nic nie powie tylko wypali z obu rur w żarówiastą pomarańczową kurteczkę, która zza krzaków wyglądała prawie tak samo jak stadko żądnych ludzkiej krwi dzików.

WNIKLIWY PSYCHOLOG

Biegacze to są nieszczęśliwi ludzie. Oni uciekają przed swoimi problemami, a zamiast tak się męczyć powinni pójść się leczyć – powie z namysłem i smutkiem taki specjalista od czytania w ludzkiej duszy.

Tak, są na tym świecie przenikliwi ludzie i bez problemów rozgryźli nas, biegaczy. I mnie, i Ciebie, i Twojego kumpla, i tą dziewczynę, z którą mijaliście się dwa tygodnie temu. Wszystkich. Biegamy, bo mamy do dupy życie i zamiast zmierzyć się z jego chujowatością wolimy zakładać żałosne ciuszki i brykać sobie po mieście (a czasem lesie). Wnikliwy psycholog nie dał się nabrać na nasze gadki o zdrowiu, radości z biegania i inne nasze bajki. On wie, że biegacz to nieszczęśliwa istota, która spierdziela przed życiem. Wnikliwy zna się na życiu. Sam kiedyś próbował biegać, ale się zmęczył i po 5 minutach wrócił do domu. Przez kilka godzin zastanawiał się czemu inni chcą się tak katować bez sensu. No i wymyślił. Później do końca tygodnia mógł oglądać seriale na kompie z poczuciem wyższości. I w samotności.

ANONIMOWY ORTOPEDA

Ten typ człowieka to samo złoto, tak martwi się o każdego biegacza i z czystej troski zakazałby wszystkim biegania po mieście. Przecież wiadomo, że chodniki są do chodzenia. Poza tym to takie twarde, że na pewno pouszkadzają się na nich od razu wszystkie kości, stawy i ścięgna. Więc taki amator sportu zamiast biegać, będzie się leczył. Nie pójdzie do pracy, weźmie zwolnienie i narobi tylko problemów i przełożonym i państwu, bo ktoś za leczenie tego biegającego będzie musiał płacić. A przecież anonimowy ortopeda przestrzegał, tak pouczał, tak zakazać chciał. I nikt cholera nie słuchał.

TROPICIEL LEWAKÓW

Uważa się za patriotę, ale takiego racjonalnego, bez żadnych skrajności. Jedyne co go doprowadza do białej gorączki to lewactwo. Czym jest lewactwo dokładnie nie wie, ale nazywa w ten sposób wszystko co go wkurza, irytuje, jest mu obce albo czego po prostu nie rozumie i zrozumieć nie chce.

W jego pojmowaniu świata także moda na bieganie jest dowodem lewactwa. On wie, że biegają tylko lewacy, bo przecież prawdziwy Polak zamiast na niedzielny maraton wybierze się do kościoła. On wie, że prawdziwy facet nie założyłby takich niemęskich ciuchów. On wie też, że modę na bieganie lansowała kiedyś Gazeta Wyborcza i Newsweek (których nie czyta, ale wszystko o nich wie), więc bieganie to zło i lewactwo.

Nienawidzi biegaczy przez cały boży rok. Są jednak dni kiedy do swojej nienawiści nie przyznaje się przed samym sobą. Akurat wtedy gdy po zobaczy relację z Biegu Niepodległości albo Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W te dni o bieganiu nic nie wspomina. Ale już od następnego znowu może nienawidzić biegaczy całym swoim racjonalnych i patriotycznym sercem.

Opisane postacie istnieją naprawdę. Część z nich znam osobiście, część tylko z internetu, ale i tak już mi wystarczy.

Fotki:  Pawel Janiak on Unsplash &  Bethany Legg on Unsplash