4 rzeczy, które warto wiedzieć o igrzyskach

Tak znowu są. Po dwóch latach spokoju wszędzie zaroi się od tych cholernych olimpijskich kółek. Ludzie znowu będą jarać się szansami na medal, niezwykłymi osiągnięciami oraz dramatami sportowców, którzy zamiast wygrać bieg zgubili buta, zamiast w tarczę trafili w trenera. Jeszcze gorsze jest to, że nadal będą gadać głupoty o igrzyskach.


CO TO JEST TA OLIMPIADA
Idę oglądać olimpiadę, zapraszamy na relację z olimpiady, nasi jadą na olimpiadę. Namiętnie posługujemy się słowem, którego znaczenia nie znamy. Te wszystkie zawody, rywalizacje sportowe, rzuty, biegi i inne podskoki to są igrzyska olimpijskie. Olimpiada to tak naprawdę czteroletni okres pomiędzy igrzyskami. Wiem, że na pewno moi wyjątkowi Czytelnicy wiedzą o tym od dawna, większość ludzi mojego bloga nie czyta i w ogóle nie ogarnia rzeczywistości.
Ale jeśli teraz usłyszycie, że ktoś w czasie igrzysk zapewnia, że ogląda olimpiadę to pacnijcie go czule i wyprowadźcie z błędu.
NIE LICZY SIĘ UDZIAŁ
– Istotą igrzysk nie jest zwyciężyć, ale wziąć udział. Nie musisz wygrać, bylebyś walczył dobrze – powiedział Pierre de Coubertin, twórca nowożytnych igrzysk.
Złota myśl, którą bardzo często zamienia się we frazes „nie liczy się zwycięstwo, tylko udział”. To zdanko szczególnie często pada w czasie ceremonii otwarcia igrzysk lub kiedy widzimy sportowca, który trafił na zawody tylko dlatego, że pochodzi z jakiegoś dziwnego kraju, a nie dlatego, że jest w czymś dobry. Komentatorzy z lubością podkreślają, że udział to istota idei olimpizm.
To bzdura. Dla zawodników, sponsorów, kibiców najważniejsi są medaliści. Tak było też w starożytnej Grecji. Tam liczył się tylko zwycięzca. Nie było trzech miejsc na podium. Sławę zdobywał tylko najlepszy, pozostali przegrywali. Nie dla nich był wieńce laurowe, ani sława.
CZYSTE IGRZYSKA
Nie wiem skąd wzięło się przekonanie, że rozgrywki sportowe muszą być czyste, bez oszukiwania i naciągania. Tak nigdy nie było i zapewne nigdy nie będzie. Ludzi zawsze kochali robić wszystko co w ich mocy, aby tylko dokopać rywalom. Starożytni często sięgali po to w co wierzyli najbardziej czyli magię.
Zaklęcia sportowe umieszczano między innymi na glinianych tabliczkach. Oto próbka jednej próby ustawienia wyniku walki za pomocą czarów.
„potężny Beptycie, przekazuję ci Eutychianosa. (…) Zwiąż go w pozbawionej światła ciemności zapomnienia, i ozięb, i zniszcz zapasy, które ma zamiar stoczyć (…). A jeśli będzie walczył, niech upadnie i skompromituje się… „
(cytat za A. Wypustek, „Magia Antyczna”, Ossolineum 2001)

Prawda, że fajne życzenia? Duch fair play i czystej walki w stylu starożytnych Greków. Podobnych przykładów można podawać więcej. Grecy kochali rywalizację i roboli wszystko, aby wygrywać.
KOKSOWANIE STARE JAK ŚWIAT
Doping jest ponoć plagą współczesnego sportu, ale coraz częściej wydaje się, że jest raczej jego stałym elementem. Tylko nie wszyscy o tym mówią i nie wszyscy wpadają. Starożytni też robili wiele, aby powiększyć swoją siłę i szanse na zwycięstwo sięgając po różne niezwykłe środki. Korzystali z całej dostępnej wówczas wiedzy, którą przy ogromnej dozie wyrozumiałości można uznać za medyczną.
Wierzyli na przykład, że jedzenie byczych jąder korzystnie wpłynie na ich siłę i męskość. Sięgano po grzyby i rośliny, których zadaniem było zwiększenie animuszu oraz minimalizowanie bólu. Niektórzy sportowcy wspomagali się także winem. Wiemy, że w czasie igrzysk w Tebach przeprowadzano coś co teraz nazwalibyśmy kontrolą dopingową. Przed startem kapłan sprawdzał czy w oddechu zawodników nie czuć alkoholu. Capiący winem nie odpadali.

Tak więc jeśli ktoś kiedyś powie Ci, że dawniej było lepiej, świat znajdował się bliżej doskonałości i uczciwości to z czystym sumieniem możesz go wyśmiać. Jako gatunek nie potrafimy się zmieniać, a do celu, bez względu jak jest on durny, zawsze staramy dotrzeć za wszelką cenę.