Trafiło Ci się nieszczęście i jesteś w związku z biegaczką/biegaczem. Jakoś wytrzymujesz to wariactwo, ale czasem jest Ci z tym ciężko, a czasem czujesz się dziwnie. Wiedz, że pewnych spraw nie zmienisz, pogódź się z nimi dla Waszego wspólnego dobra. Oto one.

1. WYCHODZI BEZ CIEBIE

 

Kilka razy w tygodniu znika na godzinę, dwie, czasem jeszcze dłużej. Kiedyś czytałem o panu, który pod pozorem biegania wychodził na kolejne randki, pech chciał, że nadal korzystał z aplikacji treningowej, która wskazywała drogę do miejsca intymnych spotkań. Ta historia to jednak wyjątkowy wyjątek. 

Wyobraź sobie, że, zdecydowana większość (takie 99,99999999 %) biegaczy znika z domu po to, aby… biegać. Wiem, że to wyjaśnienie jest strasznie banalne, ale tak właśnie jest. To wyjście to nie dowód zdrady, to też nie dowód, że ma Cię dość, nie chce patrzeć, znudził się albo szuka nowej miłości. Nic z tego. Biegacz ma trening.

I nie zastąpi go nawet powtarzane po 50 razy dziennie „bieganie” do piwnicy po słoiki, albo do pobliskiego sklepu po sól, ocet, wino.

 

2. BĘDZIE CIĘ NAMAWIAĆ

 

Miewasz dość tego biegaczego znikania i niezrozumiałej rozłąki? To przygotuj się na kolejny koszmar. Co jakiś czas biegaczka/biegacz będzie namawiać Cię na przyłączenie się do tego szaleństwa. Tak, Ciebie! Osobę, która od lat szczerze i bezgranicznie gardzi bezsensownym wysiłkiem fizycznym, w szkole na wuefie zawsze miała zwolnienie, sport ją usypia z nudów w piętnaście sekund. Nie masz nawet siły patrzeć na biegaczy w telewizji, a nagle masz wyjść z domu i zacząć biec? W życiu.

Biegający naród to straszne uparciuchy. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że namowy do przystąpienia do sekty biegaczej będą się powtarzać.  Co gorsza, w ich trakcie mogą pojawiać się różne wredne podteksty. Dowiesz się, że masz brzuszek, a wcześniej go nie było, że na zawodach biegł ktoś, kto Cię bardzo przypominał, ale tylko z twarzy, bo figurę miał taką mmmmm… sportową, że biegający mają zgrabne pupy, a jak ma się Twoja rozpłaszczona na kanapie?

No szykuj się na wiele tekstów podnoszących ciśnienie. To będą celowe prowokacje. Biegacz chce dzielić z Tobą swoje szaleństwo i ima się różnych sposobów.

Oczywiście nie martw się jeśli namawianie odbyło się tylko raz i to tak dawno, że nie pamiętasz. Masz model biegacza, który wie co jest możliwe, a co nie. To nie powód, aby robić sceny, ok?

 

3. NIE PRÓBUJ ZROZUMIEĆ

 

O korzyściach z biegania zapisano miliony ekranów i tryliony stron w książkach. Nie zmienia to faktu, że rozsądni ludzie, tacy jak Ty uważają bieganie za coś totalnie bez sensu i stratę czasu. Niekiedy możesz mieć chęć zrozumienia o co chodzi tym wszystkim kosmitom w obcisłych i jaskrawych ciuchach, dobrowolnie pocących się i sapiących.

Nie rób tego. Nie pytaj. Nie dlatego, że nie dostaniesz odpowiedzi. Napewno coś usłyszysz. Ale żadna z odpowiedzi Cię nie przekona w stu procentach.

Żadna.

4. BYWA NERWOWO

 

To bieganie to niby takie zdrowe, niby hobby, niby niewinne, a są chwile, że wkurza jak nic innego. Nie tylko Ciebie. Twoja ukochana druga połówka też się denerwuje z tego powodu.

Stresuje się przed startami, wkurza po zawodach jeśli coś poszło nie tak jak przewidywał plan, irytuje się też z wielu innych biegowych powodów. My wiemy, że te przyczyny złego humoru to bzdety, ale tej swojej jednostce specjalnej tego nie przetłumaczysz. Jedyne co można to przeczekać. Tłumaczenia, że następnym razem będzie lepiej, że przecież życiówka nieważna, bo dzieci głodują nie pomogą i na świecie są ludzie z prawdziwymi problemami… to nie jest droga w dobrym  kierunku. Lepiej przeczekać.

Biegacz sam sobie wszystko w głowie poukłada. Zapewne w trakcie kolejnego biegu.

 

5. NA BUTY WYDAJE WIĘCEJ OD CIEBIE

 

Przez większość życia człowiek słyszał, że bieganie to tani sport. Tak, ciągle się o tym mówi. Ale Ty pamiętasz ten dzień kiedy wpadł Ci w oko rachunek za najnowsze buty biegowe. Ponoć z najnowszym systemem amortyzacji z wieloma nazwami, które nic Ci nie mówią. Płacić tyle za buty, w których wstyd pójść do kina albo do restauracji?

Brak słów.

Zapewniam. Brak.

Ty wiesz, że mieliście lecieć na wakacje, że remont, że nowe meble, a tu nagle łubudu dwie pary nowych butów. I jeszcze masz się cieszyć, bo ponoć były w promocji i zaoszczędziliście.

I tylko niech Ci nie przyjdzie do głowy sprawdzać ile kosztował zegarek biegowy. NIE RÓB TEGO!

Nigdy.

 

6. DZIWNE DOLEGLIWOŚCI

 

Każdego biegacza czasem dopadną problemy ze zdrowiem. Nie mówię tutaj o schodzących paznokciach w palcach u stóp. One wyglądają szpetnie, ale nie są zbyt dużym problemem. Kłopoty zaczynają się przy innych dolegliwościach. Wtedy biegacz naprawdę cierpi.

Ty jako osoba o empatii o wysokości Himalajów, cierpisz solidarnie  z biegaczem. W zasadzie to cierpisz trochę bardziej, bo za Chiny Ludowe nie pojmujesz czym jest gęsia stopka, dlaczego rozcięgno podeszwowe to taki problem i czemu nagle ktoś w Polsce skarży się na shinsplints. Przecież mamy tutaj swoje dolegliwości, anginę, rwę kulszową, a nie jakieś szynsplintsy. Brak zrozumienia biegaczowych problemów może być ciężki do zniesienia dla obu stron.

Co musisz zapamiętać? Biegacze niestety wiele rzeczy robią po swojemu. Także w przypadku problemów ze zdrowiem bywają inni od normalnej reszty społeczeństwa.

 

7. DZIWNE ZWYCZAJE

 

Czasem obserwowanie biegacza przypomina jakiś film dokumentalny. Wiesz, ekipa z kamerą dociera do wioski w środku dżungli i nagrywa plemię, które nigdy nie miało kontaktu z tzw. cywilizacją. Wszyscy z wielkimi gałami obserwują jak oni funkcjonują i co chwilę wszyscy krzyczą “łał, ale po cholerę oni to tak robią”, “a na co to komu”, “auć, przecież to boli i było tak niepotrzebne”.

Biegacze to też tacy dzicy odmieńcy. 

Obserwuj uważnie… jeśli masz dość odwagi. Zobacz jak to rozciąga się po długim wybieganiu, jak się roluje, jak jęczy, piszczy przeklina. Zauważyłaś, że niekiedy z domu znika cała wazelina, która leżała grzecznie od czasów wynalezienia smartfonów? To biegacz ją zakosił. Nie pytaj nawet po co. A widziałaś facetów biegaczy zaklejających sutki plastrem? Prawda, że dziwaczne?

Ignoruj.

Traktuj jako coś absolutnie normalnego. Wierz mi, tak trzeba.

 

8. PO BIEGANIU NADAL NIE MA DLA CIEBIE CZASU

 

Biegacz wychodząc obiecuje, że po treningu to już zajmie się godnie swoją drugą połówką. Wciska kit, że jak tylko wróci to będzie w 100 % tylko i wyłącznie dla Ciebie. To „jak tylko” czasem trwa do kilku godzin, w ich trakcie biegacz zalicza (niekoniecznie w tej kolejności) kąpiel, ćwiczenia dodatkowe, rolowanie z rozciąganiem, pranie przepoconych ciuchów, wgranie wyników, wrzucenie info o treningu na fejsa, zrobienie i zjedzenie posiłku regeneracyjnego, sesję medytacji, kompulsywne sprawdzanie przyrostu polubień na Facebooku.

No, a potem jest już Twój.

Chyba, że przyśnie zmęczony.

 

9. PRZYNUDZA

 

Może i jest duszą towarzystwa, elokwentną istotą, mistrzem słowa i dowcipu sytuacyjnego, ale jak zacznie gadać o bieganiu to niech nas opatrzność ma w swojej opiece. Kolejna relacja z pasjonującego treningu, przypomnienie niesamowitych zawodów sprzed 6 miesięcy o puchar wójta jakiejś zapomnianej przez bogów gminy albo analiza zmiany kierunku wiatru w czasie wybiegań z ostatniego kwartału.

Pasjonujące. Udajesz, że uwielbiasz słuchać i nawet już umiesz dyskretnie ziewać, a jak tak dalej pójdzie to nauczysz się spać z otwartymi oczami.

 

10. PROBLEMY Z JEDZENIEM

 

Nie występują zawsze, ale zdarzają się.

Biegający nie mogą jeść jak ludzie. Oni mają fazy na zdrowe żarcie, błonniki i inne zielska.

Dziwisz się, ale w końcu przyzwyczajasz się. Kupujesz biegaczowi na śniadanie kolejną paczkę płatków owsianych, przyrządzasz, dodajesz różne cuda, tak, że nawet tiramisu nie smakuje lepiej i… dowiadujesz się, że dzisiaj miłość Twojego życia nie je takich rzeczy. Bo niedługo ma jakieś zawody i nie może. Zamiast Twojego cuda kulinarnego biegacz wpyla dwie bułki z bardziej zwyczajnym dżemem. Wszystko na Twoich oczach.

Powstrzymaj słuszną chęć mordu. Pamiętaj, to biegacz. To inny gatunek.

 

11. ŻYCIE TO NIE KONKURS

 

Nigdy, ale to nigdy nie pytaj czy kocha Cię bardziej niż bieganie.

Po pierwsze, to bez sensu.

Po drugie, może być w fazie wkurzenia i powie, że woli bieganie. Po co wam to do szczęścia potrzebne?

Po trzecie bieganie jest aż bieganiem, ale kiedy przychodzi co do czego nie jest najważniejsze. Znasz na bank relacje ludzi, którzy mieli lada moment umrzeć. Żałowali różnych rzeczy, ale na pewno nie tego, że nie wyszli na wtorkowy trening. Bieganie jest też tylko bieganiem i nie zastąpi Twojej biegającej osobie zdrowych relacji z innymi ludźmi,  przede wszystkim z Tobą.

Uwierz mi.

 

Fotki od  Scott Webb,  EvMaarten van den Heuvel na Unsplash.